TripPics Story

„Gdybym to wszystko mógł opowiedzieć słowami,
na pewno nie nosiłbym ciężkiego aparatu
fotograficznego” - Levis Hine

Krótka historia bakcyla i żony, czyli jak to się wszystko zaczęło…

Wróciliśmy z wakacji. Obok jeszcze świeżych wspomnień, które zaraz miał zatrzeć jak zwykle zbyt szybki po urlopie powrót do obiegu, zostało coś, co przypominało nam to wszystko, co zobaczyliśmy i czego doświadczyliśmy.

Zdjęcia.

Po jakimś czasie do nich wróciłem. Siedzę nad monitorem, przewijam galerię. Może coś byś z nimi zrobił? – słyszę żonę znad ramienia. Gdzieś wystawił, podzielił się? Tylko po co i z kim się dzielić? Cały ten społecznościowy ekshibicjonizm, który przyszedł wraz z falą mody na opowiadanie o swoim życiu offline w życiu online, służy na dobrą sprawę jednemu - zaspokojeniu własnej potrzeby mówienia o sobie. Jeśli tylko ten warunek ma być zrealizowany, to w zupełności wystarczy mi chełpienie się odkryciami obiektywu przed znajomymi, po co dalej? To zrodziło refleksję, która stoi za ideą TripPicsa. Zdałem sobie sprawę, że szukając miejsc, które chcemy zobaczyć, szukamy równocześnie ludzi, którzy już tam byli i mogliby się z nami podzielić nie tylko „przewodnikową” wiedzą, ale tym właśnie, co widzieli i jakie uczucia te miejsca w nich budziły. I co sezon właściwie mierzymy się z tym samym dylematem - gdzie warto pojechać i co zobaczyć? Kiedy zastanawiam się nad miejscem do którego planuję dotrzeć, chcę zebrać jak najwięcej informacji, opinii, zdjęć... Szukam takich, które zrobił ktoś będący właśnie tam, dokładnie w tym miejscu, widzący to, co ja dopiero chcę zobaczyć.

Dlaczego zdjęcia?

Jest w nas większa ciekawość obrazu niż słowa. To co rejestruje wzrok zapamiętujemy szybciej i na dłużej niż pojęcia. W tym kierunku też mocniej przesuwa się percepcja. Weszliśmy w erę piktoralną, w której obraz to nie tylko to, co widzimy, ale coraz częściej też to, co myślimy. Komunikat wizualny, który kiedyś pełnił rolę uzupełnienia treści, teraz często ją zastępuje. Nie bez przyczyny zdjęcia potrafią wyrazić więcej, niż tysiąc słów. Są pierwszym impulsem do stworzenia emocji, a zarazem najszybszą i najwierniejszą kalką otoczenia. Nie da się ich zlekceważyć.

Bakcyl fotograficzny

Bez niego ta historia nigdy by się nie zaczęła, po drugiej stronie nie byłoby nikogo, kto czytałby ten tekst i tego tekstu, który czytany jest teraz przez Ciebie. Najpierw zacząłem oswajać sprzęt, potem uczyłem się patrzeć przez obiektyw, widzieć swoimi oczami gotowy kadr. Zacząłem dostrzegać szczegóły, widzieć światło, które samo tworzy obrazy. W końcu potrzebowałem już tylko otoczenia i ludzi, których mógłbym zatrzymać w kadrze. Ale zdjęcie to nie tylko martwa stop klatka, to za każdym razem inna historia, inny bohater, nowe miejsce, różny czas.

No dobrze, mam te zdjęcia i co dalej?

Chciałem część z nich umieścić na portalu z relacjami z podróży. Opowiedzieć historię za nimi stojącą, pokazać najciekawsze obrazy, które chciałem zapamiętać. Długo szukałem miejsca, które dałoby mi możliwość publikacji zdjęć w takim formacie, aby nie musieć rezygnować z siły ich przekazu, utrzymać to co jest na nich zapisane w tej samej mocy. Po kilku próbach uploadowania w różnych serwisach, cała magię wypluwało mi w skompresowanej miniaturze rozmiaru piktogramu albo znowu w rozmiarze zbyt małym, żeby zdjęcie mogło w ciągu tych 2 sekund cierpliwości internauty obronić swoją jakość. Jeśli już udało mi się namierzyć względnie dobre warunki wyświetlania galerii, to okazywało się, że jestem w serwisie, w którym interesujące mnie treści skrzyżowano z księgarnią internetową, sklepem turystyczny i mnóstwem innego kontentu. Zepchnęło to relacje z podróży na drugi tor.

Narodziny TripPicsa

Koniec końców trochę z braku miejsca dla siebie i trochę z niecierpliwości pomieszanej z frustracją, że nie mogę znaleźć czystego kanału w którym jedyną aktywnością byłoby dzielenie się zdjęciami w formacie, który nie pozbawiałby ich mocy uderzenia, powstał pomysł na TripPicsa.

Chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym mogą spotkać się różni ludzie, skrzyżować różne historie, odmienne doświadczenia, nieprzeciętne obrazy miejsc i opowieści za nimi stojące Wyobraziliśmy sobie mapę świata widzianą z obiektywu, opowiedzianą unikalną galerią zdjęć, które budują fabułę historii i nadają moc treściom relacji.

Powiedzieliśmy sobie jasno i wyraźnie: Po pierwsze - zdjęcia, które tworzą coś w rodzaju fotograficznego pamiętnika, w którym utrwalone jest wszystko to, co chcemy zapamiętać i co ma dla nas znaczenie. Po drugie story telling, czyli wyczerpanie historii, która stoi za zdjęciem, a której kadr czasem nie potrafi pomieścić.

Dlaczego warto być u nas?

TripPics to miejsce dla każdego – dla tych, którzy kochają robić zdjęcia, podróżować i dzielić się swoimi doświadczeniami oraz dla tych, którzy lubią to wszystko oglądać i czytać. W TripPics użytkownicy dzielą się nie tylko swoimi przeżyciami, ale wszystkim, co zobaczyli. Zdjęcia właściwie nadają kierunek historii, tworzą fabułę relacji.

Chcemy dostarczyć użytkownikom wirtualnej przestrzeni do wymiany doświadczeń z podróży, ciekawostek i informacji o różnych miejscach, ludziach i kulturach i wreszcie przestrzeni a na pokazanie tych swoich wizualnych doświadczeń w dużym, panoramicznym formacie. Chcemy tworzyć na TripPicsie atmosferę rozmowy taką, jaką się odybywa opowiadając na galeriach zdjęć rodzinie, znajomym, gdzie się było, co się zobaczyło, do czego chciałoby się jeszcze wrócić. Zależy nam na tej mocy przekazu, która stoi za zdjęciem. Na tej historii, która zatrzymana jest w kadrze i której zdjęcie jest przedłużeniem. To nie standardowo brzmiące formuły z broszury tour operatorów wykończone ładnie wykadrowaną palmą na tle plaży z banku stokowego, tylko właśnie opowieści ludzi, których znamy, ludzi, którzy już tam byli i doświadczenia tych miejsc utrwalili, są dla nas przekonujące. Jesteśmy po to, żeby stworzyć taką społeczność, która się „wirtualnie” zna i może między sobą wymieniać informacje, doświadczenia, opowiadać sobie o tych miejscach i tych historiach, które szkoda byłoby zatrzymać dla siebie. Tu nie limituje Was ucho znajomego, który już 5 raz z rzędu słyszy od nas tą samą fascynująca historię, limitem jest Wasze doświadczenie i to co chcecie z niego pokazać, uszami – wszyscy TripPicsowi story tellerzy / opowiadacze :-)