Zachodnie wybrzeże USA - część I Leaving Las Vegas
 AUTOR: bopa  /  przeczytano: 1323 razy
 
 

Można mieć różne zdania na temat USA, ale jedno jest pewne, warto je zwiedzić ze względu na przepiękne parki narodowe, niesamowitą przyrodę, różnorodność form i kształtów, a wszędzie można dojechać samochodem, co przy bardzo dużych odległościach jest niewątpliwie dużym plusem. Parki Narodowe leżące na Zachodzie USA najlepiej jest zwiedzać w okresie wiosennym - kwiecień, maj lub początek czerwca, w lecie temperatura wzrasta i robi się nieznośna dla zwiedzających.

Ale od początku. Naszą przygodę zaczęliśmy od Las Vegas - Miasta Grzechu, jak bywa nazywane. Pomimo opinii, że Vegas jest "kiczowate i plastikowe", a może właśnie dlatego, że takie jest, bardzo je lubię. Jak się doczytałam, "Las Vegas" to po hiszpańsku "łąka", cóż ... tak na pewno nie wygląda. Amerykanie wyszli chyba z założenia, że jeżeli coś im się podoba to należy wybudować to u siebie, a czasami nawet dwa razy. W Vegas jest więc Paryż i Wieża Eiffla oraz Nowy Jork i Statua Wolności. Wszędzie kolorowe neony, na ulicy można sobie zrobić zdjęcie z Transformersem, albo z tancerką burleski (w zależności od gustu) ;)



Vegas kiedyś siedlisko mafii, dziś to przede wszystkim miasto hazardu i zabawy. Automaty są tu wszędzie, nawet na lotnisku. Można więc zacząć swoją wizytę od małego zakręcenia "rączką szczęścia", a potem jeżeli już wydaje nam się że wszystko wydaliśmy w czasie pobytu można jeszcze odlatując wydać "ostatniego dolara". Bo stawki zaczynają się już od jednego centa, co oznacza, że możemy sto razy (licząc oczywiście na cud rozmnożenia) bawić się wydając zaledwie dolara. Ale na dolarze to raczej nigdy się nie kończy, nawet jeżeli nie jesteśmy uzależnieni. Przy kolejnym radosnym dzwonku maszyny oznaczającym możliwość dodatkowej gry, nawet najbardziej zatwardziały przeciwnik hazardu może się skusić. Chociaż niestety przy takich stawkach zapłacimy za pobyt w Vegas raczej z własnych środków. Mówi się, że maszyna musi zarobić i niestety w większości wypadków tak właśnie jest. A jeżeli nawet już coś wygramy (w końcu do każdego kiedyś uśmiechnie się szczęście) nawet wygrywając nie usłyszymy "brzęku" wysypujących się monet, ponieważ automaty drukują tylko potwierdzenia wygranej.




Kasyna mają przypominać o różnych miejscach na świecie, a przy okazji błyszczeć i świecić, ale przede wszystkim przyciągać potencjalnych turystów i hazardzistów albo inaczej turystów - hazardzistów. Jest Paryż i Nowy Jork o których już pisałam, Wyspa Skarbów, jest też znany z filmu Kac Vegas (mnie osobiście dwie pierwsze części śmieszyły) Pałac Cezara i Bellaggio, które zagrało w Ocean's eleven, Flamingo, The Stratosphere Tower i wiele, wiele innych. Chociaż moi ulubionym jest Kasyno The Venetian. Niebo jest tu prawie jak prawdziwe - w trójwymiarze, a w prawie romantycznych (byłyby co prawda bardziej romantyczne gdyby nieco nie pachniały chlorem) kanałach wodnych można popływać z prawie prawdziwymi gondolierami (śpiewają po włosku ;) ). A... i oczywiście można sobie zrobić zdjęcie z prawie prawdziwymi gwiazdami kina i muzyki - prawie bo gwiazdy kina i muzyki są woskowe.



Teraz nieco bardziej przyziemnna część. Do centrum z lotniska dostaliśmy się taksówką i wydaje mi się, że jest to najlepsze rozwiązanie. Ceny nie są wygórowane, a na ostateczną kwotę można się umówić już na początku. Noclegi można zarezerwować w małym hoteliku (dla turystów, którym nie zależy na bardzo wysokim standardzie), albo w Excalibur (po to, żeby choć raz poczuć się księżniczką ;) ), a dla turystów - hazardzistów z obszerną kieszenią (a właściwie kartą kredytową z większym limitem) Vegas ma bardzo szeroką ofertę - Bellagio, The Venetian.


Po tym jak biegiem w jeden wieczór zdołaliśmy zwiedzić znaczną część The Strip i przy okazji spotkaliśmy Elvisa,  następnego ranka wypożyczonym samochodem, niektórzy z ulgą, inni z pewnym niedosytem, opuściliśmy LV nucąc "Viva Las Vegas"... i udalismy sie w kierunku nie, nie zachodzącego słońca tylko parków narodowych na Zachodzie USA.



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!