Barcelona część 2 – stare miasto i pobliskie atrakcje
 AUTOR: kukielka  /  przeczytano: 2065 razy
 
 

W pierwszej relacji skupiłam się głównie na opisie zabytków i miejsc związanych z najsłynniejszym katalońskim architektem – Gaudim. Jego spuścizna stanowi o niepowtarzalnym charakterze dzisiejszej Barcelony. Jednakże jej bogactwo nie ogranicza się do jednego geniusza. Dzisiaj zabieram Was na spacer po Barcelonie historycznej oraz kilku nowszych miejscach, które także warto zobaczyć.

Prawie każdą wyprawę zaczynaliśmy od wielkiego Plaça de Catalunya. Nie ma tutaj praktycznie niczego do zobaczenia (poza ogromnym salonem Apple :)), ale to największy węzeł komunikacyjny w centrum (tutaj dojeżdża aerobus z lotniska) i dogodne miejsce zakwaterowania aby pieszo dotrzeć do większości ważnych miejsc Barcelony. Na tym placu zaczyna się także główna część najważniejszego i najpiękniejszego deptaku miasta: Las Ramblas. Prowadzi on wzdłuż dzielnicy gotyckiej wprost do portu. Tutaj podziwiamy pięknie przebranych mimów, zaglądamy na stragany i popijamy Cavę lub Sangrię w licznych kawiarenkach. Deptak tętni życiem całą dobę. W weekendy ściągają tu takie tłumy, że poruszać się można jedynie z prędkością ślimaka :). Warto zajrzeć na niesamowity bazar „Mercat de la Boqueri” na którym nabyć można niezliczoną ilość owoców, warzyw, bakalii, mięsa i ryb. Zakupowicze zaś w okolicznych sklepach mogą wydać majątek. Godny polecenia jest odpoczynek przy kawie w niewielkiej lecz przepiękniej cukierni Pastas Alimenticias, serwującej naprawdę wspaniałe ciasteczka w niesamowitym przybraniu (sernik zapakowany był w sakiewkę z białej czekolady!). Sądząc po zdjęciach torcików w otoczeniu różnych gwiazd (piłkarze Barcelony, Bono itp.), które zdobią ściany, to chyba najbardziej znana ciastkarnia w mieście.  

1
Kamienice przy Las Ramblas .

2
Dekoracje na ścianie sklepu z parasolami przy Las Ramblas.

3
I kolejne..

4
Spacer po Las Ramblas uprzyjemniają rzucające cień drzewa.

5
Plaça Reial to niewielki plac tuż obok Las Ramblas. Kiedyś jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Barcelonie, dziś o całkowicie różnym charakterze. Na uwagę zasługują latarnie zaprojektowanych przez Gaudiego.

6
Spacer po Las Ramblas.

7
Wnętrze cukierni Pastas Alimenticias. Mogłabym stąd nie wychodzić..:)

8
Na spacerze po Las Ramblas.

9
Mim przy Las Ramblas - jak widać strojom poświęcono wiele uwagi.

10
Ci ludzie chyba kochają to co robią :).

11
Kamienice przy Las Ramblas są bardzo efektowne.

12
Wiele dekoracji przy Las Ramblas stanowi doskonałe przykłady barcelońskiego modernizmu.

13
Modernistyczne wejście na targ La Boqueria przy Las Ramblas.

14
Na targu La Boqueria przy Las Ramblas.

15
Trochę zdrowia :) i..

16
Trochę słodkości :).

17
Czego by tu spróbować?

Idąc Las Ramblas w stronę portu, wystarczy skręcić w dowolną uliczkę w lewo, aby trafić do najstarszej dziennicy miasta Barri Gotic, stanowiącą misterną pajęczynę średniowiecznych uliczek. To idealne miejsce na spacery pośród średniowiecznych zabytków, niezliczonej ilości knajp i małych sklepików. Najważniejszymi zabytkiem starego miasta jest monumentalna gotycka Katedra św. Eulalii. Wejście do wnętrza jest bezpłatne ale w wybranych godzinach za niewielką opłatą (około 6 euro) można zwiedzać ją oraz krużganki przy włączonym oświetleniu i nastrojowej muzyce i co najważniejsze - bez tłumu turystów. Można też wjechać na wieżę - moim zdaniem to można sobie odpuścić, gdyż dach jest w trakcie remontu a widoki są lepsze ze szczytu kościoła Santa Maria del Mar. Zwiedzanie "za opłatą" jest ciekawym rozwiązaniem dla osób, które nie lubią tłumu turystów i chcą zrobić dobre zdjęcia. Byłam w katedrze dwukrotnie i stwierdzam, że odbiór jest zdecydowanie inny a ta forma zwiedzania godna polecenia (pod warunkiem, że nie jest się dusigroszem :)).

18
Serce dzielnicy gotyckiej.

19
Fasada kamienicy w dzielnicy gotyckiej.


21
Wnętrze gotyckiej Katedry św. Eulalii.

22
Wnętrze gotyckiej Katedry św. Eulalii. Widok zza ołtarza głównego.

23
Wnętrze gotyckiej Katedry św. Eulalii.

24
Krużganki obok Katedry św. Eulalii są warte zobaczenia.

25
Krużganki obok Katedry św. Eulalii i gęsi hodowane tutaj na jej cześć.

26
Wejście do starego miasta z placu przed katedrą.

27
Punkt informacji turystycznej z dekoracjami wykonanymi przez Pabla Picasso.

Paradoksalnie barcelońska katedra często wprowadza w konsternację niezbyt rozgarniętych gości. Wielu myśląc o głównym kościele Barcelony mylnie wskazuje na Sagrada Familia, która jest tylko bazyliką. Jeszcze bardziej "namieszał" Ildefonso Falcones, autor bardzo popularnej w Polsce książki „Katedra w Barcelonie” (polecam), która opisuje budowę całkowicie innego kościoła – Santa Maria del Mar. Na szczęście leży on dość blisko (około 300 metrów od Katedry) i zdecydowanie warto także tu wybrać się na spacer. Kościół ten, pod wezwaniem Matki Bożej Morza, zbudowany został przez rzemieślników praktycznie za ich własne pieniądze i własnymi rękami (król dorzucił symboliczną kwotę) w dzielnicy La Ribera, wówczas  zamieszkanej przez robotników. Dzielnica ta sąsiaduje z Barri Gotic i jest dzisiaj częścią starego miasta. Zwiedzanie wygląda identycznie jak katedrze, przy czym tutaj w wersji "za opłatą" zyskujemy w pakiecie nie tylko wejście na wieżę (gdzie widoki moim zdaniem są znacznie lepsze niż z Katedry) ale również towarzystwo przewodnika. Sama historia kościoła jest bardzo interesująca, 3 razy prawie uległ zniszczeniu (trzęsienie ziemi, pożar, najazd komunistów). Surowy obraz wnętrze zyskało dopiero po 10-dniowym pożarze, w którym zniszczeniu uległy wszystkie zbędne ozdoby. Rozeta która znajduje się nad wejściem głównymi jest jedną z 2 największych w Europie. Budowa kościoła została ukończona w 50 lat, co na ówczesne czasy było prawdziwym rekordem. Wygląd wież, które nie są strzeliste (mają być bliżej biednego ludu niż boga)   i symbole umieszczone na fasadzie przypominają o tym przez kogo i dla kogo budowla została wzniesiona.

28
Wnętrze kościoła Santa Maria del Mar.

29
Wnętrze kościoła Santa Maria del Mar.

30
Panorama miasta.

31
Dach kościoła Santa Maria del Mar.

32
Widok na wieżę barcelońskiej katedry z dachu kościoła kościoła Santa Maria del Mar.

Niedaleko Katedry znajduje się inny obowiązkowy punkt. Palau de la Musica Catalana to wciśnięta pomiędzy kamienice perła katalońskiego modernizmu, której zdecydowanie za mało miejsca poświęca się w przewodnikach. Pochodzi ona z początku XX wieku. Znajdująca się w środku wspaniale zdobiona sala koncertowa, to jeden z nielicznych tego typu obiektów oświetlonych naturalnym światłem. Na każdym kroku widoczna jest obawa przed rozpoczętą już epoką urbanizmu, co skutkuje ozdobieniem dosłownie wszystkiego różami i innymi kwiatowymi motywami. Przepiękne witraże i okna zbudowano tak, aby przestrzeń za nimi wydawała się większa, niesamowity witraż na suficie w sali koncertowej symbolizujący słońce i kroplę deszczu, kolumny wyglądające jak las drzew - wszystko to powoduje, że zwiedzający czuje się tutaj jak na łonie natury. Warto zaznaczyć, że jest to własność prywatna. Bilety kupowane są na konkretną godzinę, można je nabyć na stronie http://www.palaumusica.cat/ca//. W trakcie zwiedzania towarzyszy nam przewodnik, wewnątrz można robić zdjęcia.

33
Palau de la Musica Catalana - budynek z zewnątrz wygląda dość nowocześnie.

34
Dekoracje nad głównym wejściem do Palau de la Musica Catalana.

35
Stara kasa w filarze Palau de la Musica Catalana.

36
Przepiękne schody w Palau de la Musica Catalana.


38
Główna sala koncertowa w Palau de la Musica Catalana.


40
Na scenie trwają przygotowania do prywatnego koncertu.


42
Prawdziwym arcydziełem jest szklany sufit w Palau de la Musica Catalana. Specjalny kształt ma na celu doprowadzenie światła słonecznego do wnętrza.

43
Sufit symbolizuje słońce i kroplę deszczu. Wszystko, byle jak najbliżej natury.

44
Róże na suficie oraz filary przypominające drzewa, wszystko by poczuć się jak w lesie.


46
Szklany sufit w Palau de la Musica Catalana.

Spacer po Las Ramblas kończy się przy porcie jachtowym. Nie widać tutaj otwartego morza, gdyż różne zabudowania portowe i falochrony ciągną się jeszcze daleko. Warto jednak przespacerować się kładką do jednej z nielicznych w centrum (jeżeli nie jedynej) galerii handlowej MareMangnum. Jest mniejsza i gorsza niż polskie odpowiedniki (w krajach o lepszej pogodzie handel pozostał na ulicach miasta) jednakże jest to jedno z nielicznych miejsc, gdzie można zakupy zrobić także w niedzielę. Barcelona ma inne tradycje zakupowe niż Polska. Prócz zwykłych przydrożnych sklepów popularne są tutaj jeszcze klasyczne domy towarowe, których w Polsce jest coraz mniej. Najpopularniejsza sieć takich domów (w okolicach Placu Plaça de Catalunya jest ich kilka) to El Corte Ingles. Ponadto od godziny 22 obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu. Na kieliszek wina Barcelona zaprasza do niezliczonych kafejek i pub-ów :).

47
Nabrzeże od strony Las Rabmas. W tle widać elegancką kładkę prowadzącą do centrum handlowego MareMagnum.

48
Mewa a w tle budynek główny portu.

49
Główny budynek portu w Barcelonie.

50
Kładka w porcie jachtowym jest popularnym miejscem odpoczynku mieszkańców i turystów.

51
Aby jachty mogły spokojnie dopłynąć do przystani, część kładki jest ruchoma.

52
SV Royal Clipper - największy żaglowiec świata w porcie w Barcelonie. Ciekawostka: kadłub został wybudowany w Stoczni Gdańskiej w latach 80-tych i miał być największym polskim żaglowcem czasów PRL-u o nazwie Gwarek. Po zmianach ustrojowych kadłub został odsprzedany właścicielowi linii Star Clippers.

53
Przystań jachtowa.



56
Centrum handlowe Maremagnum.

57
Przystań widoczna z kawiarni w centrum MareMagnum.

Zaraz za Mare Magnum znajduje się oceanarium, do którego warto wpaść,  jeśli macie trochę więcej czasu lub podróżujecie z dziećmi. Bilety nie są tanie ale miejsce jest warte ceny. Można je kupić na stronie http://www.aquariumbcn.com/AQUARIUM/index.php, przy wejściu wraz z biletem obowiązkowo należy okazać dowód osobisty. Wizyta jest atrakcyjna zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Podwodny tunel, pozwalający podziwiać potężne rekiny pływające tuż obok, robi spore wrażenie. 

58
Oceanarium. Samogłów. Ryba ta dorasta do 3 metrów i osiąga 3 tony wagi.

59
Meduza.

60
Krab.

61
W oceanarium są też oczywiście rekiny.

62
Gdyby ktoś szukał Nemo :).

63
Skrzydlice to dość agresywne i niebezpieczne ryby.

64
Paszcza rekina.

65
Samogłów.

66
Fotografowanie zza szyby stanowi wyzwanie, ale zdjęcia są tutaj obowiązkowe.

67
Rekin.

Jeżeli miałabym wskazać jeden element, którego najbardziej zazdroszczę mieszkańcom Barcelony, to byłoby to 9 pięknych, piaszczystych i bardzo czystych plaż, położonych przy samym centrum miasta. Dzięki temu, że port jachtowy znajduje się w zatoce przy centrum, a port przemysłowy w południowej części (ukryty za wzgórzem Montjuïc) nic nie przeszkadza w przyjemnym wylegiwaniu się na piasku i kąpieli w morzu. Do pierwszej plaży można dotrzeć po kilkuminutowym spacerze promenadą wzdłuż portu. 

68
Główny deptak prowadzący wzdłuż plaż w Barcelonie.

69
Plaża w Barcelonie.

70
Jest kilka dziwnych rzeźb na barcelońskich plażach.

71
Plan plaż.

72
Plaże są dobrze zorganizowane i mają świetną infrastrukturę.

73
Autorem tego dziwnego, błyszczącego 'czegoś' jest Frank Gehry. Wygląda trochę jak zabita ryba :).

Wzgórze Montjuïc to kolejne ciekawe miejsce, dostępne blisko centrum. Warto wybrać się tu na weekendowy wypoczynek. Na wzgórzu stoi potężna twierdza, z której dawniej Hiszpanie kontrolowali Barcelonę, stąd złe skojarzenia wśród Katalończyków. Z murów rozpościerają się niesamowite widoki na całe miasto. Do podnóża podjeżdża się metrem, na wzgórze kolejką linową ale w pogodne dni można wejść pieszo. Park jest miejscem odpoczynku wielu Katalończyków, szczególnie w weekendy.

74
Brama główna prowadząca do twierdzy na wzgórzu Montjuïc.

75
Działo w twierdzy na wzgórzu Montjuïc.

76
Po prawej stronie widoczna górna stacja kolejki linowej na wzgórzu Montjuïc.

77
Twierdza na wzgórzu Montjuïc.




81
Widok na port wraz z jego przemysłową częścią.

82
Szczyt wzgórza a tu burza :).


84
W tym momencie zaczęłam się bać :).

85
Widok na Sagrada Familia z twierdzy na wzgórzu Montjuïc.

86
Burza nad Barceloną przeżywana w wagoniku kolejki linowej na wzgórzu Montjuïc.

87
Sagrada Familia widziana z wagonika kolejki linowej na wzgórzr Montjuïc.

Pomimo tych kilku obowiązkowych obiektów do zobaczenia, Barcelonę zwiedza się zupełnie inaczej niż Paryż czy Rzym. Tu wszystko znajduje się praktycznie "za rogiem" w odciętej od ruchu ulicznego okolicy. W oczy rzucają się jedynie czarno-żółte taksówki, większość parkingów znajduje się pod ziemią - nawet pod katedrą. Nie słychać rzymskich klaksonów, nie widać paryskich biznesmenów w garniturach... W zamian naszym oczom ukazują się coraz to piękniejsze budynki z ekskluzywnymi sklepami na parterze a do naszych uszu dociera odgłos wznoszonych Cavą toastów i piękny hiszpański lub kataloński język. Ludzie są bardzo mili i chętnie udzielą pomocy zagubionym turystom. Kelnerzy zapraszają do restauracji ale nie robią tego nachalnie. Tu można poczuć się jak w gronie dobrych znajomych. Jedynym co mnie odrzucało był bar z Donatami we wszystkich najmniej kojarzących się z jedzeniem kolorach (róż i smerfny lukier w białe paski na pierwszym planie) po które ludzie ustawiali się w kolejce. Ohyda...

Barcelona żyje również nocą. O godzinie 21 otwierają swoje drzwi serwujące hiszpańską kuchnię restauracje, później można przenieść się do pub-ów lub licznych klubów i balować do białego rana. W mojej opinii jest całkowicie bezpiecznie. Miasto można zwiedzać również od kuchni, co zdaje się i ja zrobiłam :). Dzień zaczyna się od wizyty w ‘creperi’ i naleśników z czekoladą i truskawkami bądź bocadillo z hiszpańskimi wędlinami. Później czas na kawę i dobre ciacho podobne do naszych anyżków lub sernik w sakiewce z białej czekolady. Następnie pora na tapasy - upodobałam sobie w szczególności patatas bravas i szparagi. Po 21 (o zgrozo) pora na kolację - tu mamy do wyboru od steków, przez owoce morza i ryby aż po niesamowite pasty. W ofercie są również pizze, hamburgery, sezonowe zupy i sałatki. Obsługa w restauracjach jest na bardzo wysokim poziomie - sprawna i miła. Tu kelnerzy znają zawartość karty i nie wykonują swojej pracy za karę!!! Po kolacji obowiązkowa sangria lub drink na bazie cavy. Drinki są przygotowywane ze świeżych owoców i świeżo wyciskanych soków a nie smakowych syropów i napojów z kartonów. 
Mój wniosek z pobytu w Barcelonie jest jeden - mogłabym tu żyć.. 

88
Dość drogi i ekskluzywny bar tapas niedaleko muzeum Pabla Picassa i kościoła Santa Maria del Mar

89
Przykład nowoczesnej architektury.

90
Godna polecenia restauracja wegańska blisko Las Ramblas. Olbrzymie porcje niesamowitego jedzenia spowodowały, że trzeba było rozpiąć jeden guzik :).

91
Bohema Barcelońska jak widać ma się dobrze.

92
Mimo powrotów do hotelu w godzinach, gdzie 'późno' zaczyna zamieniać się na 'wcześnie', czuliśmy się bezpiecznie.

93
Creps al Born - genialny lokal z fantastyczną atmosferą. Klub serwujący drinki i naleśniki. Łatwo go znaleźć, bo mieści się zaraz za kościołem Santa Maria del Mar.

94
Barman z w lokalu Creps al Born, który pomimo tłumów witał każdą wchodzącą osobę i zapraszał do środka. Krzesło było tu luksusem.

95
Dekoracja przy jednym ze sklepów w Barcelonie.



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!