Kubańskie przygody. Część 4. Druga wizyta w Hawanie.
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 1282 razy
 
 

Hawana była celem naszej pierwszej wyprawy samochodowej poza Varadero. Z racji tego, że byliśmy nieco przerażeni biedą i zachowaniem Kubańczyków, których wzrok towarzyszył nam nieustannie,  w trakcie pierwszej wizyty zwiedziliśmy tylko Habana Vieja. Będąc tak blisko stolicy nie mogliśmy odmówić sobie drugiego przyjazdu tutaj i poznania tak różnej, bardziej nowoczesnej części stolicy Karaibów. 

1
Malecón – miejsce odpoczynku mieszkańców Hawany.

Jednym z najważniejszych miejsc decydujących o kolorycie Hawany jest słynna nadmorska promenada, zwana Malecón. Ta blisko ośmiokilometrowa droga oddziela gęstą zabudowę miasta od morza i jest tym samym jednym z głównych celów spacerowiczów. Kąpiel nie jest tutaj niestety możliwa a podjęte próby mogą skończyć się śmiercią. Kilkumetrowy klif u podnóża którego fale rozbiją się o wielkie skały to raczej miejsce do podziwiania niż kąpieli. Nasze pierwsze odczucia z przejazdu przez Malecón były jednak dziwne. Daremno tu szukać europejskich standardów. Droga, która z powodzeniem mogłaby pełnić rolę głównego i najpiękniejszego deptaka miasta, jest szeroką, wielopasmową arterią, pozbawioną przejść dla pieszych. Na szczęście ruch nie jest zbyt duży, więc przejście przez 8 pasów nie stanowi większego problemu. Widoki z promenady są wspaniałe. Wiele budynków wzdłuż promenady jest już świetnie odrestaurowanych i ulica powoli zatraca swój przerażający koloryt pobojowiska. Widoki w kierunku dzielnicy Habana Vieja i górującej nad nią kopułą Kapitolu, robią duże wrażenie.
Dotarcie na Malecón zajęło nam trochę czasu. Jadąc od wschodu możemy zapomnieć o jakimkolwiek miejscu parkingowym. W poszukiwaniu sensowego miejsca, zabrnęliśmy aż na zachód - do luksusowej dzielnicy ambasad. Wracając i błądząc trochę po mieście znaleźliśmy spokojne miejsce niedaleko stacji benzynowej i hotelu Nacional de Cuba. Wystraszyło przebiec 8 pasów i byliśmy już na spacerze :-).

2
Panorama Habana Vieja z promenady Malecón.

3
Nad Habana Vieja góruje kopuła Kapitolu.

4
Promenada jest półkolista, dzięki temu widać część Malecón 'od strony morza'.

5
Sama promenada to wielopasmowa i dość ruchliwa ulica. Brak pasów i przejść dla pieszych, ruiny oraz dziwne zachowania miejscowych - to wszystko razem tworzy niesamowity koloryt.

6
Element bogactwa - hotel Nacional de Cuba.

7
Ruch uliczny na Malecón.

8
Zadbane samochody służą głównie rozrywce turystów.

Po spacerze naszym celem stało się poszukiwanie komunistycznych akcentów w mieście. Krótki objazd ciekawą dzielnicą Vedado zawiódł nas pod masywną kolumnę Monumento a José Martí za którą mieści się wielki gmach Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby. W podziemiach monumentu mieści się muzeum poświęcone José Martí – bohaterowi walki o niepodległość Kuby (o tę wcześniejsza – nie komunistyczną). Zwiedzanie muzeum postanowiliśmy sobie darować. Sama jazda przez miasto i podziwianie jego kolorytu było dla nas o wiele większą atrakcją. 

9
Większość wygląda jednak trochę gorzej.

10
Fragment nowocześniejszej architektury w Hawanie.

11
Samochody na Kubie mają swój koloryt nie tylko na zewnątrz ale i w środku. Dla mniej spostrzegawczych - z przodu siedzą 3 osoby.

12
Niektóre miejsca przypominają krajobraz po wojnie.

13
Migawka z przejazdu po Hawanie w stronę dzielnicy Vedado.

14
Tutaj coś z naszego kręgu kulturowego – czeski motor Jawa. W tle Monumento a José Martí.

15
Monumento a José Martí.

16
Monumento a José Martí.

17
W drodze do Morro Castle.

Ostatnim Hawańskim przystankiem, do którego trafiliśmy zupełnie przypadkowo (źle skręcając), była potężna forteca Morro Castle zbudowana na drugiej części wejścia do zatoki w celu ochrony portu. Planowaliśmy wejść, zrobić parę zdjęć  zatoki i miasta (z murów) a zostaliśmy ponad 3 godziny. Twierdza w środku zbyt ciekawa nie jest. To nie londyńskie Tower, do którego przyciąga kolekcja klejnotów koronnych i burzliwa historia, pomimo iż to najstarszy tego typu obiekt militarny po tej stronie oceanu. Nas zatrzymał tu przypadek :). Okazało się, że przybyliśmy 30 minut przed otwarciem wieży latarni morskiej. Nie chcąc czekać, dopłacając 1 peso, otrzymaliśmy opiekę angielskojęzycznego przewodnika i możliwość zwiedzenia twierdzy. Grzech nie skorzystać! Sama trasa zwiedzania była dla nas mało interesująca (na siłę zrobiona wystawa dziwnych rzeźb z drutów itp.), ale same rozmowy z przewodniczką dotyczące warunków życia w stolicy i okolicach było warte spędzenia tu popołudnia. Widoki z murów oraz latarni morskiej były też piękne. 

18
Morro Castle - widok tuż przed wjazdem do tunelu.

19
Kolejny zabytkowy samochód - tu zaparkowany za Morro Castle.

20
Z Morro Castle na Kubańskie Las Vegas - mocno zaniedbaną dzielnicę nieczynnych hoteli i kasyn.

21
Malecón z Morro Castle.

22
Te działa strzegły wejścia do portu.

23
Wystawa w Morro Castle była 'orginalna'.

24
Spacer po twierdzy Morro Castle.

25
Latarnia morska w Morro Castle.

26
Widoki z latarni morskiej.


28
Zdobycie tej twierdzy było prawie niemożliwe.

29
Koloryty Hawany w okolicach Morro Castle.

30
Kolejny piękny samochód.



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!