This is India!
 AUTOR: fokietta  /  przeczytano: 2003 razy
 
 

Wtajemniczeni twierdzą, że Indie wywołują skrajne emocje – można je albo kochać, albo nienawidzić. Przyznam, że obawiałam się wyjazdu do Indii – w świadomości większości Europejczyków to kraj przeludniony, skrajnie biedny, chaotyczny, nieprzewidywalny. Z własnego doświadczenia wiem, że w życiu lepiej nie kierować się opiniami innych. A ponieważ jestem entuzjastką azjatyckich klimatów, ufałam, że i w Indiach odnajdę pierwiastki „MOJEJ ukochanej Azji”. Spakowałam więc plecak i ruszyłam na 3-tygodniową wyprawę, aby sprawdzić na własnej skórze, jakie te Indie rzeczywiście są! Namaste India!

1
Śpiący sadhu nad jeziorem w Puszkarze.

W Indiach zamieszkuje 17,31 % ludności świata, czyli co szósty mieszkaniec naszego globu jest obywatelem indyjskim (sic!). Populacja tego kraju sięga aż 1,21 biliona mieszkańców. Jeśli współczynnik wzrostu zaludnienia utrzyma się na tym samym poziomie, to szacuje się, że do 2025 roku Indie prześcigną Chiny i staną się najbardziej zaludnionym krajem z populacją liczącą aż 1,6 biliona! I to jest jak najbardziej możliwe – Hindusi kochają dzieci i chlubią się posiadaniem licznej gromadki słodkiej gawiedzi.

2
Dzieci - spotkane w drodze z Agry do Jaipuru.

Mieszkańcy Indii zawierają związki małżeńskie w dość młodym wieku i są to w większości relacje aranżowane przez rodziców. Kiedy młody mężczyzna czuje, że przyszedł „na niego czas”, idzie do mamy i wprost wyznaje, że chciałby ustatkować się i założyć własną rodzinę. Mama w końcu zna syna najlepiej, więc doskonale wiem, jakiej żony potrzebuje i jakich cech charakteru powinna szukać w przyszłej wybrance. Zatem rodzice rozpoczynają poszukiwania odpowiedniej kandydatki. Młody mężczyzna umawiany jest na aranżowane castingi, podczas których dokonuje pobieżnej (bo w rzeczywistości tylko zewnętrznej) oceny zainteresowanych dziewcząt. Młodzi nie mają czasu na bliskie poznanie się - w zasadzie nie bierze się pod uwagę ich uczuć. Najważniejsze jest to, aby rodziny pasowały do siebie, ponieważ po zawarciu związku rodziny łączą się i członkowie po obu stronach muszą widzieć jakiś interes w tym „powiększeniu” rodziny.

3
Młoda pana spotkana przy wyjściu z kościoła katolickiego w Cochin (Kerala).

4
W południowym stanie Indii - Kerala - można spotkać wielu wyznawców religii chrześcijańskiej. Zachowało się wiele kościołów katolickich, w których msze celebruje się na sposób hinduski.

Nie jeden Europejczyk złapałby się za głowę i zadał podstawowe pytanie – a gdzie podziała się prawdziwa miłości? Co z uczuciami tej dwójki młodych ludzi? Czy oni nie mają nic do powiedzenia? Hindusi mają zupełnie inne podejście do miłości. Oni nie utożsamiają jej z romantycznymi, nagłymi i namiętnymi porywami serca, tylko z uczuciem, na które pracuje się latami. Ktoś użył kiedyś pięknej metafory, porównując podejście do miłości pomiędzy Indiami i Europą. Europejczycy stawiają na „ogniu małżeństwa” „gorący garnek” – pod jego przykrywką wrą już namiętności i uczucia – jak długo ten gorący garnek utrzyma się w stanie wrzenia? Czy nie wykipi?... Zaś, Hindusi stawiają na „ogniu małżeństwa” jeszcze „zimny garnek” – młodzi w zasadzie nie znają się – owszem jest między nimi wzajemna ciekawość, ale to, co ich łączy, nie jest jeszcze gorącym uczuciem. Z czasem ten „garnek miłości” zaczyna nabierać temperatury – stopniowo rodzą się: fascynacja, czułość, przywiązanie i a w końcu miłość… Która teoria jest prawdziwa? Która sprawdzalna? Nie mi to oceniać, ale znajduję także w tym indyjskim podejściu sporo życiowej mądrości.

5
Kolorowy samochód weselny - w miejscowości Cochin w Kerali.

Nie tylko podejściem do miłości Indie różnią się od Europy – praktycznie dzieli nas wszystko. W porównaniu z innymi krajami azjatyckimi (mogę przytoczyć jako przykłady te kraje, które już odwiedziłam: Tajlandia, Kambodża, Wietnam), Indie nie uległy europeizacji. Hindusi mają własną kuchnię (konia z rzędem temu, kto znajdzie w Indiach Mc Donalda!), jeżdżą samochodami własnej produkcji (koncern Tata), mają własnego boga, a w praktyce ok. 330 mln bogów i bóstw (jest w czym wybierać:-), które otaczają szczególną czcią i szacunkiem, mają własne stroje (sari, dhoti – strój męski, upięty w pasie kawałek materiału zwykle o szerokości ok. 1 m).

6
Kobiety w tradycyjnych strojach sari na plaży w Cochin.

7
Mężczyzna w dhoti (Kerala).

Nie oznacza to wcale, że Indie są tak zacofane, że nie znajdziemy w nich pralki i telewizorów plazmowych. Wręcz przeciwnie – w Indiach jest ich w brud. Indie to w końcu jedna w najprężniej rozwijających się obecnie gospodarek światowych – jeden z azjatyckich „tygrysów”.

Niemniej, różnice społeczne w Indiach są zastraszające. Z jednej strony jest coraz więcej firm indyjskich, które zdobywają światowe rynki. Najbardziej oczywisty przykład – hinduska TATA – obecnie międzynarodowy konglomerat, prowadzący działalność biznesową w takich sektorach gospodarki, jak: transport, energia, produkty chemiczne, inżynieria, doradztwo i usługi, hotelarstwo, produkty konsumenckie. Warto wspomnieć, iż TATA jest m.in. właścicielem sieci ekskluzywnych hoteli TAJ oraz firmy Tetley - największego producenta herbaty na świecie. Także, coraz więcej międzynarodowych korporacji „outsoursuje” część działalności biznesowej do Indii (tania siła robocza), ustanawiając swoje biura przedstawicielskie w Bombaju, czy w Gurgaonie – nowoczesnej, biznesowej części Delhi.

8
Plantacje herbaty w Munarze (południowy stan Kerala).

9
Plantacje herbaty w Munarze.

Z drugiej strony, jak szacuje Bank Światowy, ok. 32% populacji Indii (czyli ok. 400 milionów ludzi!) żyje poniżej linii ubóstwa, dysponując dziennym budżetem o wartości ok. 1,25 USD!!! Miliony indyjskich dzieci nie kończy edukacji szkolnej na skutek działań rodziców, którzy celowo kierują maluchy do wykonywania prostych prac. Bo przecież dziecko uczące się generuje tylko koszty dla rodziny, a takie które będzie pracować, przyniesie do domu chociaż kilkaset rupii… Dlatego też, Indie mogą powstydzić się jednym z najniższych na świecie wskaźników umiejętności pisania i czytania (tylko 70% społeczeństwa potrafi pisać i czytań).

10
Dziecko na targu w Puszkarze.

11
Kobieta z dzieckiem - targ wielbłądów w Puszkarze.

Drastyczne kontrasty indyjskie rzeczywistości widoczne są na każdym kroku: z jednej strony – skrajna bieda (ludzie żyjący w lepiankach, zbierający na opał krowie odchody), z drugiej strony – nowoczesne hotele, w niczym nie ustępujące standardem od ich europejskich odpowiedników. Tu – przepych i bogactwo Taj Mahal – symbol miłości, jeden z najpiękniejszych grobowców na świecie, a tuż obok – miasto Agra: brudne, zaśmiecone, zakurzone, przypominające jeden wielki slums. Jedną stroną ulicy jadą przepełnione ryksze i autobusy miejskie – pasażerowie gnieżdżą się w środki, pocą się w upale. Dla niektórych zabrakło miejsca w środku, więc siedzą na  dachach pojazdów, zakrywając twarze przed kurzem kawałkami materiałów. Z drugiej strony ulicy nadciąga majestatycznie limuzyna z przyciemnianymi szybami, kierowana przez prywatnego kierowcę - zapewne jakiś hinduski bogacz jedzie na spotkanie biznesowe.

12
Żebrzący w Puszkarze...

13
Agra - miasto, w którym znajduje się Taj Mahal, jest jednym z najbrudniejszych miast Indii...

14
Taj Mahal - jeden z najpiękniejszych pomników architektury.

15
Lake Palace Hotel w Udaipurze – jeden z najdroższych hoteli na świeci. Tutaj m.in. kręcono film z Bondem „Ośmiornica”.

16
Elegancki i ekskluzywny Udaipur.

17
Lake Palace Hotel by night.

18
W Indiach czasami lepiej być świętą krową… niż człowiekiem… Święta krowa może liczyć przynajmniej na jeden posiłek dziennie – jak nie zostanie przez kogoś nakarmiona, to sama pogrzebie w stercie śmieci i znajdzie zapewne coś zjadliwego. Żebrzącemu na ulicy dziecku Hindusi nie okazują już tyle zrozumienia… Smutne...

Indie są diametralnie inne od naszej, europejskiej rzeczywistości – są zanurzone w swoich zwyczajach i obrzędowości. Właśnie dzięki temu przywiązaniu do historii i kultury – nawet młodzi kultywują wiekowe tradycje - opierają się europejskiemu trendowi uniformizacji każdej sfery życia codziennego. Praktycznie każdy z 28 stanów indyjskich (odrębne jednostki, posiadające własne organy ustawodawcze i wykonawcze) to zupełnie inna kultura, a często także inny język. (Konstytucja Indii przyznała specjalny status dwóm językom: hindi i angielskiemu, jako oficjalnym językom komunikacji. Poza tym, wyróżnia się 22 języki urzędowe, m.in.: sanskryt, pendżabski, nepali, tamilski, urdu, którym głównie posługują się muzułmanie. Łącznie w Indiach zarejestrowanych jest 450 języków i 1600 dialektów.)

19
Kobieta z Tamil Nadu. Rozpłakała się, jak pokazałam jej zdjęcie na wyświetlaczu aparatu. Powiedziała, że nikt jej jeszcze nigdy nie sportretował...

20
Muzułmanki w Cochin / Kerala.

Ta niesamowita różnorodność czyni Indie krajem o wielu twarzach i wcieleniach. Potrzeba dużo czasu i cierpliwości, aby Indie poznać. Ja miałam okazję „dotknąć” i „posmakować” niewielki ich wycinek – zieloną, podzwrotnikową Keralę i pustynny Radżasthan. (Zrealizowany plan naszej wędrówki był następujący: Delhi – Kerala (Kochin) – Delhi / Gurgaon – Agra / Taj Mahal – Jaipur – Pushkar – Udaipur – Delhi.) To, co zobaczyłam, rozpaliło we mnie ciekawość i utwierdziło w przekonaniu, że Indii nie da się ogarnąć rozumem. Indie potrafią zadziwić, onieśmielić, zszokować, zniesmaczyć, dotknąć do żywego – ale nie pewno nie zostawią nikogo obojętnym.

21
W Puszkarze...

22
W Puszkarze...

Indie nie podlegają żadnemu porządkowi przyczynowo – skutkowemu. Tu brak jakiejkolwiek logiki. Europejczyk, którego samolot „wypluł” w New Delhi i który od razu dostał w twarz zapachem kadzideł wymieszanym z odorem rozkładającego się moczu, miał wątpliwą przyjemność przejść się dziwnie uporządkowanymi ulicami stolicy, gdzie co chwila zderzał się z jakąś świętą krową, zaczyna wyrzucać z siebie, jak z karabinu maszynowego, dręczące go pytania, zaczynające się od słowa „dlaczego?!”. Dlaczego to?, dlaczego tamto? Otóż… proszę nie wymagać rozbudowanych i wnikliwych odpowiedzi – każdy szanujący się rodak Gandhiego odpowie: „because this is India, my friend” („ponieważ to są Indie, mój przyjacielu”.) Jasne? … Każdej osobie, która udaje się albo zamierza udać się do Indii na krótszy / dłuższy wypoczynek, radzę dobrze zapamiętać to porzekadło. Wówczas, w sytuacji, w której zauważymy coś, co spowoduje w nas wybuch nagłych emocji i odczujemy nieodpartą potrzebę postawienia pytania „dlaczego?” – natychmiast przypomnijmy sobie tę maksymę, ugryźmy się w język i odpowiedzmy sobie w myślach „this is India”. Podejmowanie jakichkolwiek prób wchodzenia w rozmowy z miejscowymi i wyjaśniania, dlaczego tak, a nie inaczej się dzieje, są z góry skazane na porażkę. Jeśli nie weźmiesz sobie do serca, czytelniku, tej „złotej rady” i będąc w Indiach, zaczniesz zadawać pytania, to grożą ci nieprzespane noce, podczas których będziesz rozkładać na czynniki pierwsze zjawiska społeczne, które temu rozkładowi nie podlegają i są wyjątkowo odporne na podleganie jakimkolwiek prawom logicznym. Ja w Indiach odnalazłam tylko dwa prawa: prawo grawitacji oraz prawo życia i śmierci.

23
Święta krowa w Udaipurze i propagandowy napis w tle:-)

Indie wyostrzają wszystkie zmysły: potok kolorów (fasady budynków mieszkalnych w pastelowych barwach, intensywnie kolorowe kobiece sari, kolorowe stragany z owocami, kolorowe kramy z wyrobami i rzemiosłem), kakofonia dźwięków (poranne śpiewy muezinów, wszechobecne klaksony, warkot wprawianych w ruch silników motorikszy / motocykli / samochodów, rytualne śpiewy w świątyniach hinduistycznych, głośne odchrząkiwanie i charczenie, niejednokrotnie zakończone potokiem śliny wypluwanej na chodniki), mnogość zapachów (od odurzającego zapachu kadzideł, przez słodki zapach dojrzałych owoców: bananów, papai, mango po obrzydliwy smród rozkładających się śmieci, krowich odchodów i obsikanych murków) i pełen wachlarz smaków (od ostrych, wypalających wszystkie kubki smakowe dań w sosie masala aż po upojnie słodkie desery: lody kulfi i marcepanowe czekoladki).

24
KOLOR - Dziewczynka przygotowująca się do występu - targ wielbłądów w Puszkarze.

25
KOLOR - Barwniki używane przez hindusów przy ceremoniach modlitewnych.

26
KOLOR - Kolorowe fasady domków zbieraczy herbaty na plantacjach w Munarze.

27
DŹWIĘK - Uliczny grajek w Puszkarze.

28
DŹWIĘK - bębniarz na targu w Puszkarze.

29
"ZAPACH", a w zasadzie odór jednego z wysypisk śmieci przy stacji metra w Delhi.

30
Słodki ZAPACH kwitnących kwiatów.

31
SMAK pikantnych hinduskich przypraw.

32
SMAK indyjskich przekąsek przygotowywanych na ulicach miast.

33
SMAK indyjskich przekąsek.

I na dodatek ta onieśmielająca bliskość z innymi ludźmi – w Indiach nie sposób przejść na drugą stronę ulicy, nie wchodząc w bliższy kontakt cielesny z przechodniami. Kilkoro przechodniów o nas się otrze, paru innych – wytrze się w nasze świeże ubrania, jeszcze kilku innych oprycha nasze obuwie (które i tak zapewne jest już nieźle zakurzone, ponieważ w Indiach kurz występuje w ilościach przemysłowych), a jeszcze paru innych zaproponuje, abyśmy wspólnie z nimi zapozowali do zdjęć! (Indie są pierwszym krajem, w którym przynajmniej dwa razy dziennie, byłam pytana, czy można sobie ze mną zrobić zdjęcie. Podkreślam „byłam pytana” – rzadko zdarzało się, aby ktoś „strzelał” fotkę bez wcześniejszego uprzedzenia o swoich fotograficznych zamiarach. Czasami czułam się jak… małpa w zoo, ale po pewnym czasie zrozumiałam, że dla Hindusów – „biały człowiek” jest tak samo ciekawy, jak dla Europejczyka – rdzenny mieszkaniem Indii, więc postanowiłam nie marudzić, a raczej wczuć się w rolę „gwiazdki” Bollywood i po prostu uśmiechać się do zdjęć…).

34
Targowisko w Delhi.

35
Targ w Delhi.

36
Targ w Delhi.

Indie są zupełnie nieprzewidywalne – miałam wrażenie, że za każdym rogiem czai się jakaś niespodzianka: tu - dorożka z kolorowo ubranymi w zaprzęgu wielbłądami, tam – autostradą – podąża dostojnym krokiem słoń, niosący kilka pali bambusa, tu – kolorowy orszak weselny, tam – stoi jakiś pan i oddaje długim strumieniem mocz - przynajmniej Hindusi nie mają problemów z prostatą;-), a swoją drogą, gdyby na zawodach olimpijskich wprowadzono nową dyscyplinę – sikanie na odległość – to bez wątpienia Hindusi świeciliby triumfy!

37
Słonie w Kerali

Indie są niesamowicie fotogeniczne – to prawdziwy raj dla miłośników uwieczniania chwili w kadrze! Gra świateł i kolorów zachwyci każdego pasjonata fotografii, który nie będzie wypuszczał aparatu w rąk, a jego palec przywrze do spustu migawki.

38
Kokosowa wyspa w Kerali

39
Jezioro w Kerali

40
Chińskie sieci w Cochin.

41
Misterne zdobienia romantycznych pałaców w Radżasthanie - City Palace w Jaipurze.

42
Pałac Wiatrów w Jaipurze.

43
Pałac w Udaipurze.

Muszę się przyznać, że w artykule popełniłam błąd – prawie cały czas z rozmysłem nazywałam mieszkańców Indii – Hindusami. A zasadzie, powinnam była ich nazywać Indusami, ponieważ nie każdy mieszkaniec subkontynentu indyjskiego jest wyznawcą hinduizmu. Religia ta jest bezsprzecznie dominującą religią (ok. 80% wyznawców), ale w Indiach praktykuje się także: islam (ilościowo najwięcej wyznawców tuż po Indonezji), chrześcijaństwo, sikhizm i buddyzm.

44
Większość mieszkańców Kerali jest wyznawcami Chrystusa. Wiera chrześcijańska napłynęła do Indii wraz z przypłynięciem i osiedleniem się tutaj pierwszych Portugalczyków, których na subkontynent zaprowadził Vasco da Gama.

45
Kościół Św. Franciszka - tutaj został pochowany Vasco da Gamma, który zmarł w Cochin na malarię w 1524 roku.

Mianem hinduizmu określa się grupę wierzeń religijnych, wyznawanych na Półwyspie Indyjskim. Istnieje wiele różnych odłamów hinduizmu, ale ich wyznawców łączy przede wszystkim: szacunek dla świętych ksiąg (Wed), wiara w reinkarnację, wiara w prawo akcji i reakcji (karma) oraz dążenie do wyzwolenia, różnie rozumianego przez poszczególne odłamy. Za symbol religii hinduistycznej uważa się znak „OM”. Czasami też symbolem hinduizmu jest swastyka hinduistyczna. Z hinduizmu wywodzi się wiele innych religii, m.in. buddyzm, dżinizm, sikhizm.

46
Święta krowa w Puszkarze - Święte pisma hinduizmu traktują krowy jako podtrzymujące życie, ponieważ ich mleko było bardzo ważnym elementem diety dla wielu ludzi. Religia hinduistyczna zakazuje spożywania wołowiny i zdecydowana większość hinduistów tego unika. Obecnie ubój krów jest zakazany w większości indyjskich stanów.

47
Świątynia Ranakpur powstała w XIV wieku i jest absolutną perełką architektoniczną - zbudowana w całości z marmuru, w jej wnętrzu znajduje się niezliczona ilość figurek dżinijskich idoli oraz ponad 1500 filarów, z których każdy jest inaczej ozdobiony.

48
Wnętrze świątyni Ranakpur.

49
Wnętrze świątyni Ranakpur.

50
Świątynia Ranakpur

Z uwagi na serdecznych kolegów – Sikhów, którzy towarzyszyli nam podczas części naszej wędrówki po Indiach, pozwolę sobie zatrzymać się chwilę na sikhizmie. Jest to religia założona przez Guru Nanaka w XV wieku w prowincji Pendżab. Obecnie na świecie jest ok. 24 mln wyznawców sikhizmu, którzy żyją głównie w Indiach i Pakistanie, ale także w USA i Wielkiej Brytanii. Najważniejszym miejscem kultu jest Złowa Świątynia w Amritsarze, w której przechowywany jest oryginał świętej księgi sikhów zwanej Sri Guru Granth Sahib. Sikhizm jest połączeniem islamu i hinduizmu. Z islamu pochodzi nieposiadający żadnego wizerunku ani wcieleń Bóg. Z hinduizmu pochodzą praktyki medytacyjne, wiara w możliwość uzyskania bezpośredniej łączności z Bogiem poprzez medytację prowadzącą do oświecenia oraz wiara w reinkarnację. Sikhizm jest religią wymagającą od swoich wyznawców szczegółowego przestrzegania zasad moralności, diety i sposobu ubierania się. Sikhowie wiążą na głowie charakterystyczne turbany (nie lada umiejętności wymaga samodzielnie uplecenia na głowie turbanu z materiału o długości 5 metrów!) – chowają pod nim długie, sięgające do pasa włosy (kesh). Pod turbanem chowają także specjalny drewniany grzebień (kangha), ułatwiający odpowiednie upięcie włosów i symbolizujący czystość. Kolejną cechą ubioru jest stalowa bransoleta (kara) – symbol silnej woli i mały miecz (kirpan), który ma chronić wyznawców sikhizmu przed złem. Ostatnim z „pięciu K” („Five KS”) – pięciu elementów symbolizujących przynależność do religii sikhijskiej jest specjalna bawełniana bielizna (kachhera) – nie bez przyczyny posiadająca wiele węzełków, które w przypływie nagłej namiętności trzeba długo rozwiązywać, co ma w ostateczności chronić przed cudzołóstwem.

51
Święte jezioro w Puszkarze - w tle świątynia sikhijska - Gurudwara (oznacza dosłownie "bramę do guru / Boga").

52
Wnętrze świątyni sikhijskie w Jaipurze

Indie to kraj dumny, jak paw ze swojej historii, kultury, tradycji. Kraj, którego nie sposób zrozumieć, który wywołuje skrajne emocje: od niechęci, przez obrzydzenie, po dziką ciekawość i fascynację! Kraj kontrastów: biedy i bogactwa, brudu i pięknej przyrody, hałasu i ciszy, rozpasanej konsumpcji i pokornego ascetyzmu… Kraj, którego nie można nigdzie sklasyfikować, bo Indie są jedyne w swoim rodzaju – „this is India, babe, this is India”…

53
Paw jest symbolem Indii.



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!