Madera. Część 1: ogólne informacje, lotnisko i Santa Cruz
 AUTOR: TravelBoss  /  przeczytano: 9201 razy
 
 

Drugą połowę sierpnia 2010 roku spędziliśmy na Maderze, nazywanej często pływającym ogrodem. Popularność tej wyspy w Polsce (pomimo wysokich cen oraz braku piaszczystych plaż) zrodziła się najprawdopodobniej z emisji popularnego polskiego serialu telewizyjnego oraz filmu. Madera ma jednak o wiele więcej do zaoferowania. Wszyscy, z racji geografii naszego kraju, jesteśmy przyzwyczajeni, że na wakacje jedzie się albo w góry albo nad morze. Dlatego też możemy łatwo wpaść w pułapkę zastawioną przez tę portugalska wyspę. Na Maderę, pomimo iż to wyspa, i to oddalona od brzegów naszego kontynentu o tysiąc kilometrów, leci się tak naprawdę nie nad ocean, ale w góry!

1
Widok na miasteczko Santa Cruz, Madera, Portugalia. Zdjęcie zrobione od strony wschodniej, niedaleko pasa startowego. Miasteczko jest bardzo bogate w infrastrukturę plażową, dlatego, pomimo braku piasku, plażowanie nie jest tutaj nudne i męczące.

Planując wyjazd na Maderę, należy przede wszystkim poświęcić czas na wybór odpowiedniego hotelu. Zdecydowana większość hoteli znajduje się w stolicy – Funchal. Ta, choć pięknie położona, jest jednak sporym i zatłoczonym miastem. My czuliśmy się tam, jak w Warszawie. Nie należy także zapominać, że sama wyspa jest dość mocno podzielona klimatyczne. Część północna, pomimo swej malowniczości, jest miejscem chłodnym i wilgotnym. Wiatr, który pędzi z Azorów w stronę Sahary, zapewnia dużą wilgotność. Chmury oraz pionowe, kilkuset metrowe klify, powodują, że ta część wyspy jest praktycznie cały czas zachmurzona i zacieniona. Południowa część jest za to o wiele bardziej sucha i nasłoneczniona. Różnice w temperaturze pomiędzy dwoma częściami wyspy, były dość mocno odczuwalne. Jednakże pogoda na Maderze, jak to w górach, często płata figle.  Wiele chmur, skondensowanych na górskich przesmykach, przelewa się przez nie przynosząc złą pogodę także w tej części. 

2
Widok ze wschodniego krańca wyspy – Cabo de San Lorenzo. Najbardziej skrajnie lewe miejsce, widoczne na zdjęciu, to okolica Santa Cruz. Jak widać, w porównaniu z klifami, okolica jest tam znacznie bardzie płaska.

3
Cabo de San Lorenzo to pierwsze oglądane przez turystów miejsce. Samoloty lecące z Europy przelatują bowiem nad nim na dosyć niewielkiej wysokości.

Po długich rozważaniach nasz wybór padł na położoną przy samym lotnisku miejscowość Santa Cruz i jedyny obecny tam średniej wielkości hotel z sieci Vila Gale. W każdym innym miejscu tak niewielka odległość od lotniska (tuż za miejską plażą rozpoczynał się pas startowy) byłaby ogromną wadą. Na Maderze samo lotnisko stanowi jednak nie lada atrakcję. Miejsce jego wybudowania również nie było przypadkowe. To właśnie tutaj jest zazwyczaj najlepsza pogoda na całej wyspie.

4
Wieczorny widok na Santa Cruz z południowego okna hotelu Vila Gale. Przechodząca przez sam środek miasta autostrada, dzięki usytuowaniu na estakadzie, nie wpływa negatywnie na życie miasteczka.

5
Widokówka z pierwszego, wieczornego spaceru po mieście. Droga prowadząca do tego miejsca miała prawie 40 stopni nachylenia (nie było łatwo wejść w japonkach :-). Po lewej stronie, największy budynek to hotel Vila Gale.

Santa Cruz to niewielkie, lecz bardzo zadbane miasteczko z kamienistą ale dobrze zorganizowaną plażą oraz miejskim kąpieliskiem cieszącym się sporym zainteresowaniem wśród dzieci. W przeciwieństwie do czarnych plaż wysp kanaryjskich, te na Maderze składają się głównie z dużych kamieni przypominających kształtem i wielkością te z naszych polskich górskich potoków. W efekcie trzeba się nagimnastykować, aby stworzyć wygodne miejsce do opalania lub przejść się po niej chociaż klika metrów. Taka plaża ma jednak plusy: nie ma problemu z brudem, piaskiem na ręczniku i kamykami w butach.  Na naszej plaży dostępne były (za darmo) drewniane „leżaki” i prysznice. Przez stosunkowo strome ukształtowanie brzegu wejście do morza wprost z brzegu stanowiło jednak pewne wyzwanie. Silne fale rzucały co mniejszymi kamieniami, co nie było może jakoś wybitnie bolesne, ale jednak mało przyjemnie. Polecamy zabranie butów do wody. Portugalczycy wykazali się tutaj jednak ogromną pomysłowością. Co kilkadziesiąt metrów z plaży wychodziła betonowa kładka o długości kilkunastu metrów, na końcu której znajdowała się drabina. Pozwalało to ominąć najmniej przyjemny teren i zejść wprost w głęboką i spokojną wodę. Kilka metrów od końca kładek znajdowało się kilka przymocowanych do dna pływających pomostów. Dzięki odpowiedniej konstrukcji i całkiem sporej powierzchni, pozwalały one na opalanie pośród fal (z czego wielu  turystów korzystało). Jest to całkiem przyjemne rozwiązanie dla osób nie obawiających się głębokiej wody. Zaznaczamy jednak jeszcze raz - jeśli chcesz spędzić urlop leżąc na plaży i budując zamki z piasku, Madera nie jest miejscem dla Ciebie. 

6
Ogólnodostępna plaża w Santa Cruz. Widok w stronę wschodnią. W górnym prawym rogu widać próg pasa startowego. Płyty wykonane z drewnianych listewek ułatwiają odpoczynek na tej kamienistej plaży.

7
Ogólnodostępna plaża w Santa Cruz – widok w stronę zachodnią. Zdjęcie wykonane z tego samego miejsca co poprzednie, tuż pod hotelem Vila Gale. Skały stanowią zakończenie tutejszej plaży. Na drugą stronę prowadzi tunel. Można nim dojść do niewielkiej przystani oraz całkiem sporego Aquaparku, który stanowi atrakcję szczególnie dla dzieci.

8
Jeden z kilku betonowych pomostów na tutejszej plaży. Na jego końcu znajduje się drabinka, ułatwiająca wejście na głęboką wodę. Za nim widać pływający pomost, który nie odpływa dzięki przymocowaniu do dna. Jest to doskonałe rozwiązanie dla miłośników kąpieli słonecznych

Santa Cruz wzbudziła w nas poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Pokochaliśmy spacery wzdłuż linii oceanu po pięknym deptaku pełnym krzewów, latarni i białych ławeczek (nazwanym w folderze biura turystycznego ulicą). Plac zabaw i usytuowane przy nich padarie i pastelarie, pełne o dziwo nie turystów ale mieszkańców, czynne były do późnych godzin nocnych. Gwar dzieci towarzyszyły nam prawie do północy. Portugalczycy bowiem kochają maluchy, nie przeszkadza im ich hałas i kładą je do łóżek (w opinii Polaków) zdecydowanie zbyt późno. Zaznaczamy jednak, to miasteczko życia nocnego w ogólnie przyjętym rozumieniu tego słowa, nie zapewni. Jest to natomiast cudowne miejsce do relaksu, pozwalające na przyjrzenie się z bliska codziennemu życiu tutejszych ludzi. Bez problemu nabędziecie też tutaj produkty pierwszej potrzeby typu: żywność, kosmetyki i leki. Jest tu bowiem poza piekarniami i apteka i dobrze zaopatrzony supermarket.

9
Hotel Vila Gale Santa Cruz od strony głównego wejścia. Jak widać miejsc parkingowych jest niewiele. Drugi, ogólnodostępny parking znajduje się na tyłach hotelu.

10
Hotel Vila Gale Santa Cruz od strony oceanu. Pomiędzy plażą a hotelem znajduje się uroczy, wąski deptak, prowadzący przez całe miasto, popularny wśród miłośników spacerów i amatorów biegania.

11
Widok z hotelowego okna na tylną część miasta. Największy budynek, widoczny po prawej stronie, to jedyne lokalne centrum handlowe .

Przebywając na terenie bądź w okolicach hotelu, co kilkadziesiąt minut karmiliśmy się widokiem podchodzących do lądowania samolotów. Uwierzcie, spektakl ten był nie tylko dla nas sporą atrakcją. Wielu turystów zatrzymywało się na czas lądowania aby choć raz z tak bliskiej odległości móc zobaczyć samolot lecący wprost na skały i skręcający tuż przed nimi o 180 stopni (na niewielkiej wysokości i odległości od klifów), który szybko wyrównuje, by po kilkunastu nerwowych sekundach dotknąć kołami pasa startowego. Ten ostatni manewr jest najbardziej niebezpieczny. Największą trudność pilotom nie sprawia jednak ani samo lotnisko, ani nawet konieczność niebezpiecznego manewru ale nieprzewidywalny wiatr, wiejący od strony gór (a więc w poprzek drogi podejścia).  Siedząc na plaży i oglądając, jak na przedstawieniu, lądujący ogromny Airbus A330, słychać było wyraźnie jak pilot stale zmienia ciąg silników by płynnie dostosować się do zmiennych warunków. Z tego powodu lotnisko na Maderze zaliczane jest do najbardziej niebezpiecznych lotnisk świata. Pomimo, iż od czasu rozbudowy szczęśliwie nie było tam żadnego wypadku, to jednak lądowanie (jak i obserwowanie lądujących samolotów) zawsze robi spore wrażenie i budzi wiele emocji. Zazwyczaj samoloty lecące z Europy na dość niskiej wysokości przelatują nad skalistym półwyspem św. Wawrzyńca i lecą nad oceanem wzdłuż pasa startowego. Pasażerowie mają wówczas możliwość przyjrzenia się tej interesującej konstrukcji. Większa część lotniska znajduje się bowiem na schodzącym bezpośrednio do oceanu ponad sześćdziesięcio metrowym klifie. Ostatni kilometr pasa stanowi zaś betonowa platforma umocowana na 180-ciu ogromnych kolumnach. Pas wygląda jakby znajdował się na skalnej półce, z obu stron kończy się przepaścią.

12
Widok z plaży przed hotelem Vila Gale Santa Cruz. Samolot podchodzący do lądowania. Ostatnia faza manewru, zwrot o 180 stopni.

13
Samolot na progu pasa startowego. Lądowanie od strony zachodniej nad plażą w Santa Cruz. W dolnej części zdjęcia widać ludzi korzystających z pływającej platformy - jednego z elementów infrastruktury miejskiej plaży.

14
Samolot portugalskich linii lotniczych TAP na progu pasa, gotowy do startu. Zaraz za nim znajduje się kilkudziesięciometrowy klif widoczny na zdjęciu nr. 13.

15
Widok na pas startowy lotniska w stronę wschodnią. Na drugim planie znajduje się półwysep Świętego Wawrzyńca. To nad nim przelatują samoloty lecące z Europy.

16
Nowa część pasa startowego. To dzięki tej inwestycji lądowanie na wyspie stało się bezpieczniejsze . Ta ogromna budowla odcisnęła jednak swoje piętno na wyglądzie wyspy - na szczęście tylko od strony oceanu.

Okolica hotelu to jeden z najbardziej płaskich fragmentów wybrzeża wyspy. Jednak określenie „najbardziej płaski” na Maderze znaczy coś całkowicie innego niż w Polsce. Nachylenie niektórych dróg wynosi prawie 40 stopni!  Wszystkie mają typowo górski charakter. To niekończąca się sekwencja zakrętów i serpentyn. Nawet podróż przechodzącą przez Santa Cruz autostradą do Funchal generuje ból głowy i daje odczucia jak na kolejce górskiej. Pomimo umieszczenia jej na wiaduktach bądź w tunelach, ciągłe zmiany wysokości oraz zakręty dość szybko przestają być przyjemne. Pisząc o jeździe samochodem warto także omówić kwestie parkowania. Pomimo, iż każdy płaski kawałek pobocza został zamieniony w parking, to jednak odnosi się wrażenie, że na wyspie jest więcej samochodów niż miejsc parkingowych (a to, że jest jeszcze gdzie zaparkować bierze się jedynie z faktu, iż część samochodów akurat jest użytkowana). Znalezienie wolnego miejsca parkingowego (płatnego) w Santa Cruz zajmowało nieraz kilkanaście minut.  Uwaga – Portugalczycy oznaczają miejsca parkingowe dostępne tylko dla mieszkańców! Turyści nie mają możliwości na nich stawać. W Santa Cruz my parkowaliśmy (za darmo) zazwyczaj na tyłach hotelu. Wrażenia ze stolicy oraz innych miejsc tej malowniczej wyspy opiszę w następnych częściach. 

Przeczytaj także część drugą relacji: Madera. Część 2: Funchal i okolice



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!


Zobacz jeszcze: