Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 6 - Gibraltar
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 7757 razy
 
 

Będąc w zachodniej części Andaluzji nie sposób nie odwiedzić jednego z najsłynniejszych miejsc w tej części Europy - kontynentalnej filii Wielkiej Brytanii - Gibraltaru. Przy okazji postanowiliśmy zwiedzić oddaloną o około 100 km Rondę. Tym sposobem wyszła nam całkiem fajna i pełna wrażeń dwudniowa wycieczka.

Pierwszym celem naszej podróży był Gibraltar. Ten strategiczny punkt (strzegący cieśniny gibraltarskiej - jedynego połączenia Morza Śródziemnego z Atlantykiem) został odebrany Hiszpanom w 1704 roku i mimo upływu lat wciąż jest kością niezgody pomiędzy Madrytem i Londynem (Hiszpanie do dzisiaj nie uznają granicy z Gibraltarem). Wyraz temu dają plakaty zawieszone na drzewach jeszcze na terenie Hiszpanii i wywieszone praktycznie wszędzie brytyjskie flagi już na Gibraltarze.

1
Widok z tarasu znajdującego się niedaleko górnej stacji kolejki linowej, na szczycie Skały Gibraltarskiej. Po lewej stronie Morze Śródziemne, w oddali po prawej ledwo widoczne góry Atlas.

2
Startujący samolot linii EasyJet. Widok ze szczytu Skały Gibraltarskiej. Lotnisko to jest jednym z najniebezpieczniejszych na świecie. W katastrofie lotniczej (o nie do koca wyjaśnionych przyczynach) zginął tutaj generał Sikorski.

Jadąc z Sevilli warto ominąć płatną drogę AP-4 i pojechać równoległą N-IV. Czasu nie traci się wiele (ruch był śladowy) a widoki są znacznie ciekawsze (choć krajobraz do wybitnych nie należy). Jeżeli możecie wyjechać wcześnie rano, warto po drodze odwiedzić Jerez de la Frontera, pamiętając jednak, że w czasie sjesty wszystko jest tam nieczynne a bodegi ze słynnym Jerez są z reguły otwarte tylko przed południem. Jeśli w planach macie zwiedzanie słynnego portu w Kadyksie, sugerujemy przełożyć te dwa miasta na inny termin. Bieganie z zegarkiem w ręku i odhaczanie zwiedzonych miejsc nie jest w tym przypadku dobrym pomysłem.

Czas wjazdu do Gibraltaru jest dość długi. Kolejka samochodów to nie tylko zasługa przejścia granicznego ale przede wszystkim jedynego na świecie skrzyżowania samolotowo-samochodowo-pieszego, które znajduje się zaraz za granicą. Tak, ta wielka połać betonu, którą przekracza każdy wjeżdżający do Gibraltaru to pas startowy :). Droga (a więc i całe przejście graniczne) jest zamykana na czas startów i lądowań samolotów. Jako ciekawostkę dodamy, że lotnisko w Gibraltarze jest również wymienianie pośród 10-ciu najniebezpieczniejszych lotnisk świata. Nam przejazd przez granicę zajął około 40 minut. W tym czasie dwukrotnie czekaliśmy na start samolotów.

Największym magnesem przyciągającym w to miejsce turystów, jest wyrastająca na 426 metrów wapienna Skała Gibraltarska, zajmująca znaczną część tego małego (6,5km kwadratowego powierzchni) półwyspu.

3
Widok na północną część Skały Gibraltarskiej. Po lewej stronie widoczny pas startowy, za którym znajduje się granica angielsko-hiszpańska oraz hiszpańskie miasto La Linea de la Conceptión.

Po przekroczeniu granicy turysta znajduje się w innym świecie. Jest to odczuwalne natychmiastowo. W porównaniu z ewidentnie biednym hiszpańskim La Linea de la Conceptión, różnica jest porażająca. Z racji ograniczonego czasu (i wysokich, szczególnie w porównaniu z Hiszpanią cen) postanowiliśmy w pierwszej kolejności odwiedzić główną atrakcję półwyspu - słynną Skałę. Najprostszym (i jedynym sensownym) sposobem jest oczywiście wyjazd kolejką linową, której dolna stacja otoczona jest sporym, ale mocno zatłoczonym parkingiem (znaleźliśmy wolne miejsce prawie natychmiast, nie było ich jednak zbyt dużo). Kolejka nie ma zbyt dużej wydajności (polecamy zabrać ze sobą butelkę zimnej wody), ale dzięki temu na szczycie nie ma zbytniego tłoku. Kolejka jest dość droga (można płacić w euro). Wjazd na górę trwa kilka minut. Nie dajcie się zwieść mapom umieszczonym na stacjach - wbrew podawanym informacjom, środkowa stacja wygląda na nieczynną od wielu lat i nie można się na niej zatrzymać. Już od samego początku trasy, gdy tylko wagonik wzniesie się ponad dachy budynków, naszym oczom ukazuje się imponujący widok  i, co ważniejsze, z każdym pokonanym metrem jest coraz wspanialszy. Na górnym tarasie można się naprawdę poczuć jak na szczycie świata! Obserwować całą zatokę, dziesiątki ogromnych statków oraz całą cieśninę, ach co tu pisać, jest niesamowicie :). Na horyzoncie, po afrykańskiej stronie, widać także majestatyczne góry Atlas.

4
Widok z wagonika kolejki linowej chwilę po starcie. Na drugim planie statki wpływające do portu. W tle, po drugiej stronie zatoki, port w hiszpańskim Algeciras.

5
Ciąg dalszy podróży na szczyt skały.

6
Widok z górnego tarasu widokowego na główną część zabudowań Gibraltaru.

7
Panorama miasta.

8
Górny taras widokowy z panoramą okolicy.

9
Widok z górnego tarasu widokowego na północny-wschód. Ta strona kończy się pionowym klifem. Po prawej stronie – Morze Śródziemne.

10
Widok na południe (wschodnia strona skały). Po lewej stronie – Morze Śródziemne. W oddali po prawej – ledwo widoczne góry Atlas.

Większą część terenu Skały stanowi obszar rezerwatu przyrody. To także jedyne w Europie miejsce, w którym naturalnie występują małpy. Żyje tutaj około 250 makaków i z racji ciągłej obecności turystów w ogóle nie boją się ludzi. Dlatego też trzeba bardzo uważać na plecaki, torby i reklamówki (z tych ostatnich najlepiej w ogóle zrezygnować). Słodkie małpki wykorzystają każdą okazję żeby dostać coś do jedzenia :).
Swoją wizytę ograniczyliśmy do okolic górnej stacji kolejki. Teren jest jednak dość rozległy i można w tym miejscu spędzić sporo czasu. Nam jednak strasznie dokuczał upał, zacienionych miejsc jest tu bardzo mało. Na samym szczycie górnej platformy widokowej znajduje się sklep z pamiątkami, napojami i przekąskami, których ceny potrafią skutecznie odstraszyć.

11
Małpa z rodziny Magotów Gibraltarskich. Ssaki te stanowią symbol Gibraltaru. Istnieje legenda, która wiąże los Brytyjczyków na półwyspie z losem tychże małp. Zgodnie z jej treścią gdy małpy znikną z Gibraltaru, nie będzie tu również Brytyjczyków.

12
Magoty należą do rodziny makakowatych. Naukowcy są zdania, że ich pojawienie się w Europie zawdzięczamy Maurom, którzy pomiędzy VIII a XV wiekiem naszej ery sprowadzili je na te tereny jako zwierzęta domowe.

13
Jedna z około 250 małp zamieszkujących Gibraltar, siedząca na ostatnich stopniach schodów prowadzących na taras widokowy. Widoczny brak zainteresowania turystami… chyba, że ktoś ma reklamówkę :).

Dla zainteresowanych tematyką, warto przyjrzeć się statkom cumującym w porcie. Wiele z nich to dość ciekawe i rzadko spotykane jednostki np.: statek badawczy WG Amundsen czy wycieczkowiec Disney(c) Magic.

14
Statek wycieczkowy Disney(c) Magic zacumowany w porcie w Gibraltarze. To najstarszy z czterech statków należących do Disney Cruise Line. Został zbudowany w 1998 roku we Włoszech. Zabiera na pokład około 2400 pasażerów.

15
Statek Badawczy WG Amundsen należący do firmy WesterGeco. Zajmuje się badaniami sejsmicznym dna oceanów. Nosi nazwę po słynnym norweskim podróżniku. Roald Amundsen był pierwszym zdobywcą bieguna południowego.

Po zjeździe ze Skały Gibraltarskiej postanowiliśmy udać się na najbardziej wysunięty na południe fragment półwyspu, skąd można zobaczyć całą cieśninę. Znajduje się tutaj meczet z potężnym, białym minaretem. W miejsce to prowadzi  droga o mocno brytyjskim charakterze (obowiązuje jednak ruch prawostronny). Radzimy pamiętać o ograniczeniu prędkości (policja jest wszędzie). Widok na cieśninę i przepływające przez nią ciągle statki jest... no cóż, ładny ale po widokach ze szczytu nie robi ogromnego wrażenia.

16
Europa Point - widok z na wejście do zatoki z najbardziej wysuniętego na południe miejsca na Gibraltarze. Po lewej stronie wyjście na Ocean Atlantycki.

17
Statki przepływające przez Cieśninę Gibraltarską. W tle góry Atlas.

18
Muzułmański meczet wzbudza spore zainteresowanie, gdyż jest ostatnią rzeczą, jakiej można się tu spodziewać.

19
Widok na Cieśninę Gibraltarską.

Z Gibraltaru w stronę Rondy wyjeżdżaliśmy około godziny 16-tej. Wybraliśmy górską trasę A-405 i A369, prowadzącą przez Jimena de la Frontera, Gaucin oraz inne, niesamowicie malownicze casas blancas.

20
Jedna z wielu malowniczych białych wiosek zbudowanych na zboczach gór. Takie widoki można podziwiać jedynie w Hiszpanii.

Następną cześć relacji znajdziesz tutaj: Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 7 - Ronda

Przeczytaj także wcześniejszą część relacji: Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 5 - Sierra Nevada



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!