Gran Canaria I: Las Palmas i Playa del Inglés
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 635 razy
 
 

Nigdy nie myśleliśmy o Gran Canarii jako celu naszej podróży. Teneryfa kusi turystów wielkim wulkanem, Fuerteventura ceną, naturalnością i plażami. Gdy więc zaczęliśmy szukać miejsca w którym chcieliśmy spędzić część zimy, nie była ona pierwszą destynacją, która przyszła nam na myśl. Kryteria, którymi się kierowaliśmy spowodowały jednak, że szybko awansowała na pierwsze miejsce. Dlaczego? Po pierwsze uciec z Polski chcieliśmy na cały miesiąc i wyjazd ten nie miał być klasycznym urlopem. Chcieliśmy wykorzystać możliwość pracy zdalnej oraz ostatnie tygodnie rodzicielskiego urlopu. Po drugie chcieliśmy spędzić czas z przyjaciółmi, którzy szczęśliwie znaleźli się na tym samym etapie życia. "Na dzień dobry" odpadły więc wszystkie klasyczne kurorty gdzie świetnie się wypoczywa przez tydzień czy dwa ale mniej nadają się do zwykłego życia w szóstkę przez miesiąc. Szukaliśmy miejsca gdzie rano można wyskoczyć po kawę i pieczywo, gdzie w zasięgu ręki znajduje się lokalny targ ze świeżymi rybami, gdzie wieczorem można się poszwendać w fajnym miejscu i gdzie nie będzie nudno. Dodatkowo, z racji wyjazdu z małymi dziećmi, szukaliśmy czegoś "względnie" blisko, gdzie jest czysto i bezpiecznie. Analiza temperatur w okresie zimowym dość szybko wykluczyła wszystkie potencjalne śródziemnomorskie kierunki, ograniczając nas tak naprawdę do wysp kanaryjskich. Po porównaniu miejscowości i ofert na Airbnb szybko wybór padł na Las Palmas.

1
Las Palmas ma 3 kilometrową plażę z pełną infrastrukturą w samym centrum miasta.

Sprawdzanie pogody na Gran Canarii jest dość ciekawym zagadnieniem. Należy pamiętać, że w zależności od miejsca na wyspie może być ona diametralnie różna. Południe jest gorące i wysuszone – nawet w środku naszej zimy. Północ jest chłodniejsza, wilgotna i zielona. Nie trudno się domyślić, że większość turystów rusza na południe, a większość tubylców żyje na łagodniejszej północy. Dlatego też na północy są ciekawsze miasta, zabytki itp. Centralną cześć wyspy zajmują dość wysokie góry, w okresie zimowym zazwyczaj otoczone ciężkimi chmurami. Las Palmas okupuje północno-wschodni kraniec wyspy, zajmując każdy dostępny tam skrawek względnie płaskiego terenu. 

Las Palmas to spore, blisko 400 tysięczne miasto. O jego wadze niech świadczy to, że cały zespół miejski ma 765 tysięcy mieszkańców, co daje Las Palmas piąte miejsce w całej Hiszpanii. Pełni ono (wraz z Santa Cruz na Teneryfie) rolę stolicy Autonomii Kanaryjskiej. 

Miasto ma świetną, nowoczesną infrastrukturę i komunikację. Dzielnice handlowe i historyczne (Triana.,Vegueta) leżą w centralnej części, oddalone kilka kilometrów od miejskich plaż, do których to można szybko dojechać autobusami. Północną część miasta zajmują gęsto położone hotele i edeficja, których monumentalna architektura mocno zakorzeniona jest w latach 80-tych. Są one wepchnięte w zwężający się półwysep otoczony z jednej strony przez plaże Las Cantares i zatokę portową. Ten wąski i gęsto zabudowany przesmyk łączy główną część wyspy z niewielką ale zabudowaną tylko na południu ‘prawie wyspą’  La Isleta.

2
La Isleta jest w większości niezabudowana (poza południową częścią). Po drugiej stronie wzniesienia znajdują się kamieniołomy.

Układ miasta jest silnie wymuszony ukształtowaniem terenu i wybrzeża. Ma to swoje plusy i minusy. Główna plaża znajduje się na północnym krańcu miasta od strony zachodniej, w dość sporym oddaleniu od starego miasta. Całe zachodnie wybrzeże zajmują – wielki, przemysłowy port (na północy) oraz główna estakada łącząca stolicę z południem wyspy. Pomiędzy wielopasmową drogą a oceanem wciśnięty jest deptak dla pieszych i trasa rowerowa. Nie ma tutaj żadnej plaży tylko potężne betonowe nabrzeże, chroniące miasto przed siłą oceanu. Na większej części odcinka brak jest jakichkolwiek drzew czy osłon przed słońcem. Sytuacja ta powoduje, że większość ruchu turystycznego skupia się z dala od dwóch głównych historycznych dzielnic: Veguety i Triany. Ma to jednak swoje plusy, bowiem dzięki temu okolica jest pełna prawdziwych mieszkańców, a nie tylko turystów z AirBNB. 

3
Wschodnie wybrzeże miasta nie nadaje się do kąpieli. Jest to jednak raj dla rowerzystów i biegaczy.

4
Trasa prowadzi do portu. Nie jest to jednak przystań dla luksusowych jachtów ale ogromny przemysłowy port.

5
Szerokopasmowa trasa oddzielająca miasto od zachodniego wybrzeża w większości pozbawiona jest przejść dla pieszych. Przejścia podziemne są dość mocno oddalone od siebie i słabo oznaczone. Jedno z nich znajduje się tuż przy Mercado de Vegueta (widoczne tutaj na zdjęciu tuż za samochodami).

Na historycznym Mercado de Vegueta można kupić świetnej jakości produkty za rozsądną cenę, dlatego poranne zakupy szybko stały się dla nas codziennym rytuałem. Nigdy nie jedliśmy tak dobrego awokado, melonów i bananów. Do dziś też pamiętam kupno kawałka tuńczyka, który został mi w całości zaprezentowany na taczce i opatrzony komentarzem "dziś złowiony":). Miejsce to nie jest turystyczną atrakcją a prawdziwym tętniącym życiem targowiskiem. Mercado de Vegueta  leży na granicy  dzielnic Vegueta i Triana. Architektonicznie budynek nie zachwyca, ale widać że ma swoją historię. 

6
Owoce w Mercado de Vegueta są wyśmienitej jakości.Sprzedawcy zawsze pytali o to, kiedy dany produkt chcemy zjeść i wybierali stosowny do terminu.

7
Różnorodność owoców morza jest także zaskakująca.

8
Mercado de Vegueta nie jest architektonicznym cudem, jednak ma swój klimat.

9
Mercado de Vegueta

10
Mercado de Vegueta na brak wyboru nie można narzekać :)

Historyczne stare miasto –Vegueta, jest dość senne i spokojne. Ani razu nie widzieliśmy tu tłumu turystów. Centralne miejsce dzielnicy zajmuje Katedra i Plac Świętej Anny (można wejść na wieżę i podziwiać panoramę okolic starego miasta). Cala okolica jest praktycznie zamknięta dla ruchu kołowego. Wąskie uliczki, gęsta zabudowa i klimatyczne restauracje zachęcają do spędzenia tu miłych wieczorów ale zapuszczając się w głąb szybko trafiamy do mało atrakcyjnych miejsc. Prawdziwe życie toczy się gdzieś indziej. Warto wspomnieć jeszcze o Domie Kolumba – to kompleks przyległych do siebie budynków udostępnionych do zwiedzania. 

11
Oczywiście Vegueta to także sklepy - tutaj owocowy raj tuż obok Mercado de Vegueta. Zaopatrywaliśmy się tu w przepyszne melony.

12
Jedna z uliczek dzielnicy Vegueta - w tle widać wieże katedry.

13
Katedra Las Palmas

14
Spacer wokół katedry

15
Katedra - widok od tyłu

16
Pomiędzy wieżami katedry rozpościera się szeroki i wygodny taras na który wjeżdża się windą. Wyżej trzeba już iść pieszo.

17
Panorama Las Palmas z tarasu katedry

18
Wyraźnie widać gdzie kończy sie Vegueta a zaczynają 'Favele'

19
Panorama Veguety z tarasu katedry

20
Vegueta - okolice katedry

21
Droga łacząca Mercado de Vegueta z gmachem teatru Guiniguada

22
Wystarczy kilka kroków w głąb Veguety, a zabudowa robi się niższa i skromniejsza.

23
Dom Kolumba - od strony Plaza del Pilar Nuevo

24
Dom Kolumba

25
Spacer po Vegueta

26
Plaza de Santa Ana (plac przy katedrze) nocą

27
Kończy sie Vegueta, robi się stromo i jeszcze bardziej gęsto

28
Nawet skromny kawałek ziemi może stanowić ciekawy ogródek ;)

Ponieważ zarówno Vegueta jak i Triana są w większości zamknięte dla ruchu samochodowego, główny ciężar transportu wzięła na siebie szeroka ulica GC-5 dzieląca obie dzielnice. Wystarczy jednak przejść na drugą stronę, aby trafić do całkowicie innego świata. Tutaj małe historyczne budynki ustępują miejsca o wiele młodszym i często bardzo efektownym kamienicom. Główna ulica Calle Triana to jednocześnie główny deptak handlowy miasta. Tak się szczęśliwie złożyło, że nasze mieszkanie znajdowało się w jednej z pierwszych kamienic od strony Veguety. Mieliśmy więc wszystko co ciekawe w zasięgu krótkiego spaceru. Calle Triana  ma około 1 kilometra, warto jednak skręcić w boczne i równoległe uliczki. Cały obszar pełen jest sklepów (wiele ciekawych i niespotykanych w Polsce) i restauracji serwujących prawdziwe przysmaki. 

Po względem architektonicznym też jest na czym zawiesić oko. Większość kamienic jest dość stara, ale pomiędzy nimi znajdują się i takie, których architektura była wizją nowoczesności w latach 80-tych ubiegłego wieku. Jednak nawet im nie można odmówić rozmachu i dbałości o detale. 

Jeżeli macie ochotę na zakupy to możemy polecić dwa sklepy. Z góry uprzedzamy, że nie dostaliśmy (a szkoda) żadnych gratyfikacji za tę reklamę :). A że lubimy przywozić coś dobrej jakości, lokalnego i praktycznego...  Oba sklepy znajdują się zaraz na początku Calle Triana od strony Veguety. Pierwszy z nich – Vaho Canarias specjalizuje się w tzw. ‘trashion’ – czyli produktach zrobionych ze ‘śmieci’. Kupimy tu portfele, torebki i torby zrobione głównie ze starych plakatów,  dętek rowerowych lub gumy z opon ciężarówek. Nie materiał jest jednak tutaj ważny – produkty są po prostu bardzo ładne i efektowne. Zaraz obok niego znajduje się sklep z ubraniami „Piel del Toro” – to dość drogie i eleganckie ubrania, bardzo dobre jakościowo i świetnie wyglądające. W dodatku to prawdziwie hiszpańska marka, a nie międzynarodowa sieciówka. Kupiliśmy całkiem sporo, gdyż szczęśliwie trafiliśmy na przedświąteczne wyprzedaże, o których poinformowały nas wcześniej przesympatyczne sprzedawczynie.

29
Nasze mieszkanie przy Calle Triana było ogromne, ale tylko dwa pokoje (z pięciu + kuchnia) miały normalne okna.

30
W całym mieszkaniu tylko frontowa ściana miała dostęp do naturalnego światła. Okna pozostałych pokoi skierowane były do wnętrza mieszkania.

31
Calle Triana była przepięknie przyozdobiona świątecznymi dekoracjami

32
Tym razem to prawdziwa rzeźba, a nie mim :)

33
Sam początek Calle Triana (od strony Veguety) był rozdwojony. My mieszkaliśmy w jednej z kamienic w środkowym 'serku'.

34
Na całej Calle Triana, klasyczne kamienice sąsiadują z nowoczesną architekturą. Większość tej 'nowoczesnej' była takową w latach 80-tych, ale zdarzały się też nowsze budynki (tutaj oczywiście bank).

35
Spoglądając w bok z Calle Triana widać, że uliczka dość szybko się kończy i przechodzi w gęstą zabudowę.

36
Fragment głównego odcinka Calle Triana.

37
Calle Triana - tuż przy wejści od strony Veguety.

38
Fragment głównego odcinka Calle Triana.

39
Fragment głównego odcinka Calle Triana.

40
Fragment głównego odcinka Calle Triana.

41
Sklep z artykułami 'Trashion' - czyli ze śmieci.

42
Szczęśliwie trafiliśmy na promocję Black Friday :)

43
Dzielnica Triana pełna jest klimatycznych miejsc

44
Tutaj druga strona Calle Triana - ta od strony północnej.


46
W Parque San Telmo, na końcu Calle Triana, wystawione były różne budki z jedzenien na wnos.

47
Tęsknimy za takimi kolacjami.

48
Nocny spacer po Trianie

49
Rozsmakowaliśmy sie w malutkich pączkach w polewie

Triana to nie tylko deptak handlowy i przyległe uliczki. To także niesamowicie klimatyczne place i wspaniała architektura. Moim zdaniem, jednym z najpiękniejszych placyków na wyspie jest malutki Plaza De Las Ranas (szczególnie urokliwy po zmroku), pomimo tego, że leży przy głównej drodze. Bardzo fajny jest także pobliski Plaza De Caraisco tuż przed niesamowitym gmachem Gabinete Literario. Budynek i plac były tłem dla scen filmu „Sprzymierzeni” z Bradem Pittem i Marion Cotillard.
Obie dzielnice (Vequeta i Triana) są dość wąskie, gdyż zajmują płaski teren pomiędzy oceanem a niewielkimi wzniesieniami. Zabudowa wzniesień stanowi dość szokujący kontrast. Z wielkich i efektownych gmachów praktycznie natychmiast przechodzi się do przypadkowej, gęstej i bardzo biednej okolicy żywcem wyjętej z brazylijskich faveli. 

50
Niektóre kamienice w Trianie są naprawdę imponujące

51
Spacer po Trianie

52
Spacer po Trianie

53
Nocny spacer po Trianie

54
Nocny spacer po Trianie

55
Place w dzielnicy Triana sczególnie urocze są nocą

56
Plaza De Las Ranas

57
Plaza De Las Ranas

58
Plaza De Las Ranas

59
Kolorowe i nowoczesne atrakcje dla najmłodszych

60
Karuzela nie jedzie 'na pusto' gdy nie ma pełnego obłożenia.

Północna cześć Las Palmas jest płaska, ale ograniczona z obu stron: portem i wspaniałą miejską plażą. Łagodne i przyjemne warunki pogodowe sprawiają, że jest to jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie ludzie korzystają z plaży i kąpieli przez cały rok. Pomimo końcówki grudnia temperatury często oscylowały w okolicach 27 stopni. Plaża ma (w większości) żółty piasek, długość ok 3 kilometrów i jest diametralnie różna od naszych plaż. Nie ma tu mowy o obcowaniu z przyrodą. Jest się w środku wielkiego miasta i koniec :). Zabudowania od plaży oddziela tylko betonowy deptak (na sporym podwyższeniu). Nie jest to jednak absolutnie wada. Na całej długości każdy parter od strony oceanu zajmują restauracje bądź (rzadziej) sklepy. Plażowanie w Las Palmas jest naprawdę świetne i korzystaliśmy z tego grudniowego przywileju prawie codziennie. 

61
Plaża w Las Palmas

62
Północny kraniec plaży w Las Palmas


64
Nawet jeżeli plaża jest pełna słońca, górskie szczyty są skryte w chmurach

65
Zwyczajowo plaża wyglądała właśnie tak. Piękna pogoda, jeszcze piękniejsze widoki, doskonała infrastruktura. Jednym słowem super!

66
Jeśli ktoś akurat nie ma ochoty siedzieć na piasku..

67
3 kilometry plaży to także 3 kilometry knajp.

68
Architektura obiektów wypoczynkowych wokół plaży jest bardzo różnorodna

69
Wiele budynków leżących nad samym brzegiem ma konstrukcję tarasową

70
Południowy kraniec plaży Las Palmas

71
Czasem widoki są wręcz 'natchnione'

72
Plaża w Las Palmas

73
Południowy kraniec plaży.

74
Południowy kraniec plaży.

75
Plaża w Las Palmas

Na północ od plaży zaczyna się skaliste wybrzeże, ale miasto się jeszcze nie kończy. Mała dzielnica Las Isleta jest bardzo stara (co widać po bardzo gęstej zabudowie), bardzo senna i pełni raczej funkcję mieszkalną niż turystyczną. Warto jednak przespacerować się deptakiem prowadzącym po skalistym klifie. 

76
Na północ od plaży zaczynają się klify.

77
Nad klifami leży okolica zwana La Isleta

78
La Isleta



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!