Minorka i jej odwieczne pytanie: czy warto?
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 891 razy
 
 

Nie sposób zacząć pisać o Minorce nie poruszając na początku podstawowego pytania, które zadawali nam wszyscy, zarówno przed wyjazdem jak i po powrocie. Od pytania, na które ciągle nie znamy odpowiedzi. Od sprawy która jest prawdziwym przekleństwem tej przepięknej, malowniczej wyspy. Czemu Minorka skoro zaraz obok jest Majorka i Ibiza?

1
Maleńki port w samym sercu starej stolicy

Minorka (z hiszp. Menorca) to najskromniejsza siostra w rodzinie. Taka, która siedzi sama w domu przy książkach podczas gdy jej dojrzalsza, elegancka Majorka lansuje się w modnych restauracjach a drobna i szalona Ibiza bawi się do białego rana w nocnych klubach.  
Wybór Minorki podyktowany był kilkoma względami. Zarówno Majorkę jak i Ibizę już odwiedziliśmy. Miał to też być pierwszy lot z naszą roczną córeczką. Chcieliśmy więc jechać gdzieś, gdzie jest stosunkowo blisko, cywilizowanie, bezpiecznie i rozsądnie cenowo. Z racji słabości do Hiszpanii chcieliśmy także aby to była jedna z wysp tego kraju.  

W czasie krótkich poszukiwań informacji o wyspie w Internecie, znaleźliśmy wszelkie możliwe opinie. Zarówno te odradzające jak i te mówiące że jest fantastycznie. Po czasie dochodzimy do wniosku, że wszystkie były jednocześnie prawdziwe. W poniższej relacji postaram się to wyjaśnić. Nie dam jednak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie czy warto tu przyjechać, ale przynajmniej wszyscy będą wiedzieli na co się nastawiać.

Z naszych wcześniejszych podróży - jeszcze bez dziecka, wiedzieliśmy jedno. Jakkolwiek nie będzie, będziemy się dobrze bawić i będziemy zadowoleni. Jakoś tak mamy, że wyjazd zawsze działa na nas pozytywnie. Niezależnie czy wypoczywamy na wsi pod Łodzią, czy moczymy tyłki w basenie 5 gwiazdkowego kurortu. Na całe szczęście okazało się, że dziecko nie zmieniło w tym podejściu kompletnie nic. 

Na nasz tygodniowy pobyt wybraliśmy hotel Royal Son Bou Family Club. Nie ma co ukrywać, że głównym wyborem była infrastruktura przygotowana dla najmłodszych. Wiedzieliśmy, że hotel ten jest uwielbiany przez rodziny z dziećmi, ale nie byliśmy przygotowaniu na to co zobaczyliśmy. Posiłki (dobre, standard taki jak zwykle w dobrych hiszpańskich kurortach) równały się z wizytą w ogromnym przedszkolu. Na stołówkach zazwyczaj było więcej dzieci niż dorozłych. Dla kogoś bez dziecka mogło to być nie do zniesienia. Oczywiście kelnerki miały wielki zapas wygodnych, doczepianych do blatów, fotelików dziecięcych, jednorazowych śliniaków i zastawy dziecięcej. Nie brakowało też cierpliwości i uśmiechu. Wieczorne animacje to bardziej wielkie baliki dla dzieci niż coś dla młodzieży i dorosłych. Popularność tego hotelu pośród rodzin z dziećmi nie jest przypadkowa. Infrastruktura jest świetna (nawet dla bardzo małych dzieci). Jest świetny bardzo płytki basen. Jest cały zamknięty kompleks żłobkowy gdzie można dzieci zostawić z opiekunkami. Nawet przed główną restauracją jest mały plac zabaw gdzie dzieci mogę poczekać aż rodzice spokojnie zjedzą. W trakcie zabaw, kilka razy byliśmy zaczepiani przez innych gości,  którzy widząc jak nasza 9 miesięczna latorośl świetnie się bawi, mówili że strasznie żałują, że nie wzięli z sobą swoich najmłodszych pociech (większość dzieci w hotelu miała już  ponad 4 lata). Dużą zaletą jest także to, że świetny i duży basen dla dorosłych jet odsunięty od przestrzeni dziecięcej. 

2
Główny basen (bardzo duży) w samym środku hotelu Royal Family

3
Główny basen (bardzo duży) w samym środku hotelu Royal Family

4
Główny basen (bardzo duży) w samym środku hotelu Royal Family

5
Główny basen (bardzo duży) w samym środku hotelu Royal Family

6
Cały hotel był położony na zboczu, dlatego z wyżej położonych pokoi w budynkach drugiego rzędu, też można było zobaczyć plażę

7
Część budynków hotelowych miała wyjście na niewielką uliczkę dojazdową za którą było już tylko dojście ma plażę

Hotel składa się z kilku niezależnych (ale bardzo gęsto ułożonych) budynków, na środku których jest przestrzeń rekreacyjna z  basenem. Nie jest dokładnie przy plaży, ale większa część hotelowego terenu jest oddzielona od plaży tylko wydmami. Do plaży prowadzi wygodna ścieżka zaczynająca się małym tunelem. Plaża jest długa, piaszczysta i dość naturalna ale wąska. Nie ma tutaj pełnego sklepików deptaku wzdłuż plaży itp. Same wydmy i bagna :).

8
Widok z otwartej klatki schodowej hotelu Royal Son Bou Family Club

9
Plaża naprawdę ładna. Nie była jakoś bardzo szeroka, ale za to dość spokojna i z niewielką infrastrukturą handlową

10
Cały obszar Son Bou kończył się skalistym klifem kryjącym wiele zamieszkałych niewielkich jaskiń

11
Infrastruktura plażowa ograniczała się do niewielkiego ale ładnego baru

12
Przejście na plaże wiodło poprzez wydmy (w wielu miejscach porośnięte trawą). Aby nie niszczyć tego naturalnego obszaru, miejsca przechodzenia były wyraźnie odgrodzone

Hotel tylko z jednej stromy graniczy z innymi budynkami (hotel Sol Milanos Pinguinos i kompleks sklepowo – restauracyjno - usługowy). Jest gdzie zjeść, są sklepy spożywcze i z gadżetami plażowymi, jest kilka wypożyczalni samochodów, są bankomaty. Jak to w kurortach.  Jednocześnie nie jest to wszystko jakieś duże i przytłaczające. 

Trudno Son Bou nazwać miasteczkiem. To raczej wieś (populacja: 167 mieszkańców) ale nie przypominająca kompletnie tych polskich. To kompleks ładnych domków wakacyjnych, stylowo rozłożonych na spokojnym zboczu. Niewielka część hotelowa jest odsunięta na wschodni kraniec – aby nie przeszkadzała lokatorom domków w wypoczynku i nie zasłaniała widoków. Poza okolicami hotelu nie ma tu kompletnie nic ciekawego. Jedynie dwa duże budynki hotelu Sol Milanos psują sielankową atmosferę. 

Wybór Son Bou na miejsce pobytu miał kilka zalet. Po pierwsze  - plaża oddzielona jest od zamieszkałych terenów albo wydmami (okolice hoteli) albo terenami podmokłymi (okolice domków Son Bou). Dlatego – pomimo iż jest tu dość sporo ludzi, jest bardzo naturalnie i spokojnie. Dodatkowo, przy wejściu na plaży od strony naszego hotelu, znajdują się ruiny średniowiecznego kościółka (wysokie gdzieś na jeden metr). Zaraz za hotelami kończy się płaski teren a zaczynają się strome skaliste zbocza. Można na nie dość łatwo wejść – a co więcej, na trasie jest mnóstwo mieszkań w skałach. Część z nich wygląda na zamieszkałe. Można pozazdrościć mieszkańcom widoków (zachód słońca jest tam cudowny). Generalnie jesteśmy zadowoleni z wyboru miejsca pobytu. 

13
Takie widoki wieczorami rozpościerają się z Son Bou. W oddali widać Majorkę (zdjęcie przy użyciu zoomu)

14
Jeden z domków w skałach na zboczu tuż obok hotelu

15
Kolejny domek w skałach na zboczu tuż obok hotelu

16
Widok na dolinę w której leży Son Bou

17
Kolejny - najwyżej położony - domek w skałach

18
Widoków jakie mają mieszkańcy tych domków naprawdę można pozazdrościć

19
Wybrzeże Son Bou

20
Wybrzeże Son Bou. Po lewej stronie widoczny oznaczony obszar ruin starego kościoła

21
Zachody słońca w Son Bou są fantastyczne

22
W okolicy jest tylko ten jeden wysoki hotel, który trochę psuje sielankowy wygląd okolicy

23
Zachód słońca nad szczytami Majorki

Położenie Son Bou ma jeszcze jedną zaletę, nie związaną jednak z najbliższą okolicą. Tak się ciekawie składa, że Minorka ma praktycznie dwie stolice. Jedną historyczną (Ciutadella de Menorca),  a drugą obecną (Mahon). Stolicę wyspy przeniesiono do Mahon dość dawno (1722 rok) z powodu zbyt małego portu w Menorce. Oba miasta są dość podobnej wielkości i leżą dokładnie na przeciwległych krańcach wyspy. Prawie dokładnie po środku, przy południowej plaży, leży właśnie Son Bou. To dawało nam swobodny dojazd do obu miast. 

Mahon - stolica wyspy to 26 tysięczne miasteczko leżące na krańcu wąskiej, kilkukilometrowej zatoki – na tyle dużej żeby pomieścić głębokowodny port morski. Pomimo tego iż zatoka jest tutaj dość wąska, miasto rozwinęło się tylko z jednej, południowej strony, zostawiając drugą na port wojskowy. Samo centrum jest świetnie odnowione i bardzo przyjemne w zwiedzaniu. To klasyczne gęsta zabudowa, pełna starych kamienic ze sklepami i restauracjami na parterze. Głównym miejscem jest Place d’Espanya, od której odchodzi zygzakowata droga do portu (leżacego kilkadziesiąt metrów poniżej szczytu klifu na którym znajduje się centrum miasta). Przypomina to trochę fragment toru F1 z Monte Carlo. Samo miasto nie ma żadnych istotnych i poruszających zabytków – co nie zmienia faktu, że jest dość malownicze i można tam miło spędzić czas. Naszym zdaniem jest jednak odrobinę mniej ciekawe od Ciutadella de Menorca.

24
Stare miasto w Mahon położone jest na niewielkim klifie. Droga zjazdowa przypomina te z Monako.

25
Spacer po Mahon

26
Mahon. Plaza del Principe. Mahon to naprawdę malutkie miasteczko. Wszystko jest w zasięgu krótkiego spaceru.

27
Mahon. Plaça d'Espanya - okolice głównego kościoła.

28
Mahon. Plaça d'Espanya - okolice głównego kościoła

29
Mahon. Widok z tarasu widokowego na zjazd do zatoki

30
Mahon. Każde stare hiszpańskie miasteczko musi mieć własny targ. To plac główny wewnątrz budynku targu "Mercat des claustre."

31
Mahon. Okolice kościoła Església del Carme

32
Mahon. Okolice kościoła Església del Carme (zdjęcia 24 - 32 są z miejsc oddalonych od siebie gdzieś o 20 metrów)

33
Mahon

34
Mahon. Brama przy Plaça Bastió - pozostałość murów miejskich. To przeciwległy kraniec miasta (280 metrów od głównego placu :-) )

35
Spacer po Mahon

36
Spacer po Mahon

Głównym powodem przeniesienia stolicy do Mahon było o wiele ciekawsze położenie. Oba miasta leżą nad wąskimi zatokami. Ta w Mahon jest jednak dużo dłuższa i głęboka. Ta w Menorca to obecnie tylko niewielka przystań dla jachtów. Dodatkowo wejście do zatoki w Mahon miało strategicznie znaczenie – można je było o wiele łatwiej bronić. Dzisiaj północną stronę wejścia zajmuje ogromna forteca wojskowa „Fortalesa De Isabell II”. Pomimo tego iż obiekt jest obecnie bardziej historyczny niż wojskowy, zdjęcia satelitarne na google maps ze względów bezpieczeństwa są do dzisiaj zamazane.  Fortecę można zwiedzać, ale trzeba pamiętać że to ogromy, otwarty obszar więc trzeba być przygotowanym na upały.




Niewiele większa od Mahon (raptem 2 tysiące mieszkańców) Ciutadella de Menorca jest pięknym odbiciem Mahon. Leży dokładnie po drugiej stronie wyspy, ma podobną – ale dużo mniejszą zatokę. Ma również część historyczną - ale sporo starszą, bo po przeniesieniu stolicy cały rozwój – a więc i zmiany – zostały tam zatrzymane. Dlatego architektura jest tu podobna tylko ze względu na wysokość (stara hiszpańska, bez wpływów brytyjskich i francuskich, raczej z akcentami włoskiego renesansu). O tym jak stare jest to miasto niech świadczy stara, XII wieczna katedra. Starówka jest o wiele ciekawsza. Na każdym kroku widać tutaj, że jej historia sięga o wiele odleglejszych czasów. Niektóre uliczki są na szerokość dosłownie jednej osoby. W moje opinii to najciekawsze miejsce na wyspie. Spędziliśmy tu kilka wieczorów. Maleńkość tego miasta jest po prostu urzekająca. 

40
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

41
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

42
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

43
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

44
Stare miasto w Ciutadella de Menorca - wejście na najwęższą uliczkę

45
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

46
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

47
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

48
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

49
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

50
Ruiny młyna na obrzeżach starego miasta w Ciutadella de Menorca

51
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

52
Katedra z XII wieku na starówce w Ciutadella de Menorca

53
Stare miasto w Ciutadella de Menorca

54
Plac przy XII wiecznej katedrze w Ciutadella de Menorca

55
Wąska uliczka starego miasta w Ciutadella de Menorca

56
Wąska uliczka starego miasta w Ciutadella de Menorca

57
Okolice Katedry w Ciutadella de Menorca

58
Nocny spacer po stary mieście w Ciutadella de Menorca

59
Nocny spacer po stary mieście w Ciutadella de Menorca

60
Nocny spacer po stary mieście w Ciutadella de Menorca

61
Zatoka portowa dochodzi do samego centrum Ciutadella de Menorca

62
Przystań w Ciutadella de Menorca jest pełna restauracji, znalezienie wolnego stolika graniczy z cudem

63
Ratusz miejski w Ciutadella de Menorca

64
Widok z placu ratuszowego na zatokę portową

65
Spokojny port nocą w Ciutadella de Menorca. Jak widać w porcie mieszczą się tylko małe jachty i motorówki. Nad przystanią widać budynek ratusza.

Nie wiemy czy jest coś naprawdę ciekawego w centralnej części wyspy. Pewnie tak, jednak ze względu na ograniczony czas i (niewielkie) ograniczenia ze względu na przyjazd z małym dzieckiem, nie dane nam było tego sprawdzić. Nie ma tutaj żadnych wysokich gór (jak na Majorce). Najwyższy szczyt El Toro (lub po hiszpańsku Monte Toro) ma raptem marne 342  metry. Warto go jednak odwiedzić z kilku powodów. Po pierwsze można tam łatwo dojechać (leży przy głównej drodze łączącej oba główne miasta na wyspie) i wjechać (bardzo ładna i emocjonująca droga). Z racji tego że w bezpośredniej okolicy nie ma innych gór, ze szczytu rozciąga się zaskakująco efektowna panorama na prawie całą wyspę oraz na sąsiednia Majorkę. Widać też jak majestatyczne są szczyty Majorki, bo nie zasłania ich tak bardzo krzywizna ziemi (w porównaniu do widoku z poziomu morza). 

66
Panorama wyspy z Monte Toro

67
Panorama wyspy z Monte Toro

68
Panorama wyspy z Monte Toro

69
Panorama wyspy z Monte Toro

Gdyby Minorka leżała w Polsce byłaby prawdziwą perłą, wychwalaną w przewodnikach jako najważniejsze turystyczne miejsce kraju. Nie mamy żadnego (małego) miasta, które może się równać choć trochę z malowniczością i urokiem którejkolwiek ze stolic wyspy. Ale niestety leży obok nieporównywalnie bardziej efektownej i praktycznie pod każdym względem ciekawszej Majorki. Trudno wskazać powód dla którego można by wybrać Minorkę zamiast Majorki poza tym, że Majorkę już się widziało :). Potwierdzeniem jest liczba turystów odwiedzających wyspę. Jeżeli więc, drogi Czytelniku, widziałeś już Majorkę czy Ibizę i chcesz raczej wypocząć niż zwiedzać czy imprezować to Minorka jest dla Ciebie. My bardzo miło wspominamy tutejszy pobyt. 



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!