RAJSKA WYSPA BALI - CZĘŚĆ TRZECIA
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 2838 razy
 
 

Raj którego zawsze szukałeś! 

To już ostatnia relacja z pobytu w Indonezji, czas więc najwyższy aby zaplanować kolejny wyjazd i szybko spakować torby, zanim pojawią się inne sprawy do załatwienia i wydatki mniej przyjemne niż urlop. To, że masz przed sobą drogi Czytelniku ostatnią część, wcale jednak nie oznacza, że będzie mniej ciekawie czy mniej zaskakująco. Wręcz przeciwnie. W tej części będzie trochę rozliczeń z tą piękną, indonezyjską wyspą oraz opis najpiękniejszego miejsca na świecie. W końcu je znaleźliśmy!

1
Aby zobaczyć wulkany na Bali, czasem trzeba wybrać się na sąsiednie wyspy.

Na początek kilka słów o wulkanach. Cała Indonezja upstrzona jest ogromnymi wierzchołkami, często znacznie przekraczającymi 3 kilometry wysokości. Eskapady na wulkany są czymś co bardzo w Indonezji pociąga. Są one jednymi z głównych atrakcji tego kraju. Niektóre trekkingi trwają nawet kilka dni. Większość wulkanów jest wciąż aktywna. Bali jest dość spokojną wyspą, choć ogromny masyw świętego Agung jest tylko uśpiony. Są tu dwa istotne wulkany. Większy – Agung, o bardzo klasycznej i eleganckiej sylwetce, króluje w północno zachodniej części wyspy. Batur, o ponad kilometr niższy niż Agung, leży centralnie, na krawędzi ogromnej kaldery starego wulkanu. Oba są dostępne dla turystów. Należy zaznaczyć, że wycieczki, szczególnie te na Agung, stanowią dość ekstremalne wyzwanie. Nie musisz posiadać umiejętności alpinistycznych, ale nocna przeprawa przez rozświetlaną „czołówkami” dżunglę (często w trakcie nocnego deszczu) a potem marsz prawie 3 kilometry pod górę jest nie lada wyzwaniem. Nachylenie wynosi prawie 45% i jest praktycznie stałe! Nocną wspinaczkę wynagradza wschód słońca i wspaniały widok na jeden z najwspanialszych krajobrazów wulkanicznych na ziemi. Majestatyczny wschód słońca dodatkowo dodaje blasku, położonemu na sąsiedniej wyspie Lombok, jeszcze większemu wulkanowi Rinjani. 

Pamiętaj jednak – wspinaczka jest sporym wyzwaniem i też średnio przyjemnym doświadczeniem. Absolutnie nie należy próbować dotrzeć na wulkan bez przewodnika (szczególnie, że doświadczone towarzystwo kosztuje grosze) oraz nie decydować się na marsz w porze deszczowej. Lawiny błotne i spore ryzyko poślizgu zagrażają życiu. Dodatkowo szansa na to, że widoki będą piękne jest mała, ze względu na sporą ilość chmur o tej porze roku. 

2
W porze deszczowej szczyty wulkanów można zobaczyć zazwyczaj tylko o poranku.

3
Mając szczęście, można także oglądać takie zachody słońca. To Agung widziany z plaży na Gili Air.

4
To szczyt Rinjani na Lombok o wschodzie słońca. Również z Gili Air.

5
A to plaża w Nusa Dua z widokiem na wierzchołek Agung.

Tyle o wulkanach. Teraz czas na prawdziwą perełkę. Drogi Czytelniku, z pewnością widziałeś w telewizji czy kinie, prawdziwie rajską wyspę. Żeby była rajska musi być mała, mieć wąskie białe plaże nad którymi uginają się palmy,  woda wokoło musi być spokojna, krystalicznie przejrzysta, pełna życia i gorąca jak zupa. Jedyna utwardzona droga powinna być drogą ziemną a o samochodach czy skuterach można całkowicie zapomnieć. Na samej wyspie powinny być tylko niewielkie, parterowe zabudowania i dominować bardzo ale to bardzo luźna i leniwa atmosfera. Będąc na Bali nie można nie odwiedzić na co najmniej 3 dni niesamowitego maleńkiego archipelagu wysp Gili. To 3 niewielkie koralowe wysepki leżące tuż przy wybrzeżu wyspy Lombok.  Pierwsza z nich to Gili Trawangan – najbardziej rozrywkowa i cywilizowana. Bardziej na wschód (tuż obok) leży spokojna Meno, która słynie z rozmnażania żółwi morskich. Ostatnia, stanowiąca połączenie spokojnej Meno i dynamicznej Trawangan to Gili Air. Podróż z wybrzeża Bali trwa tam niewiele ponad 2 godziny, jeżeli wybierzecie usługę Speedboat. To najdroższy ale zalecany sposób transportu. Nasza łódź była całkiem spora a woda spokojna więc nie było nam niedobrze. Możecie się jednak natknąć na niewielkie ale kosmicznie szybkie łodzie motorowe. Zalecamy wtedy podróż z pustym żołądkiem J. W slangu polskich podróżników noszą one całkowicie zasłużona nazwę ‘rzygboat’.

To, że jest się w raju czuje się już w trakcie dobijania do brzegu, gdyż port to jedynie wydzielony kawałek plaży. Łódź dobija przodem do brzegu wbijając się w piach. Z rufy zrzucana jest drabinka, którą schodzi się bezpośrednio do wody. Potem już tylko trzeba odebrać zrzucany z łódki bagaż i podreptać do brzegu. Bosko!

6
Port Padangbay - jak na popularne miejsce, z którego ruszają promy na sąsiednie wyspy, nie wygląda zbyt okazale.

7
Port Padangbay - to tam rozpoczyna się wycieczka na wyspy Gili.

8
Nasz speedboat na Gili był dość spory i bardzo nowoczesny.

9
A widoki na rejsu były ładne i jak widać dość popularne. Może także jest tam zazwyczaj bardzo spokojne. Przy falach rejsy niestety trwają sporo dłużej.

10
Centrum sterowania ośmioma silnikami naszego speeedboata.

11
A to port na Lombok, do którego przybiliśmy na kilka minut.

12
Ruszamy z Lombok na Gili Air.

13
Promy zazwyczaj docierają w pierwszej kolejności na Gili Trawangan - najbardziej cywilizowaną wyspę tego małego archipelagu.

14
Powoli dopływamy na Gili Trawangan.

15
Silniki pracowały bez zarzutu. Może dzięki modlitwie i złożonej ofierze.

A jak jest na samej wyspie? Kolor wody jest wprost nie do opisania. Temperatura wyższa niż w domowej wannie! Atmosfera niesamowicie leniwa i młodzieżowa, gdyż nie trafiają tu turyści z biur podróży tylko sami „backpakersi”. I oczywiście nie ma metra asfaltu! Droga to ubity piach a za taksówkę robią małe konie :-). Z racji swojego położenia duża część zabudowy Gili Air mieści się po wschodniej stronie skąd rozpościera się niesamowity widok na wielki wulkan Rinjani, którego masyw zajmuje sporą cześć Lombok. Balijski Agung warto oglądać o zachodzie słońca, gdy ostatnie promienie rozświetlają unoszące się nad nim chmury. Spędziliśmy tutaj dwie noce, i bardzo żałujemy że tak krótko.

16
Główna droga na Gili Air! Po lewej restauracja hotelowa, w której jedliśmy śniadania.

17
A to jedyny środek transportu na wyspie. Wspaniale!

18
Czy można sobie wyobrazić lepsze miejsce na śniadania?

19
Do środków transportu na wyspie można w ostateczności doliczyć jeszcze rower. W tle wulkan na Lombok.

20
Nasza restauracja przy plaży.

21
Jeszcze jedno zdjęcie głównej drogi na wyspie.

22
Nasz bungalow w hoteli Waterfront nie był może wielki, ale bardzo czysty i przyjemny.

23
Gili Air. Biedne, ale przyzwoite sklepy są co kilka metrów.

24
Gili Air. Wszystko opisane pod anglojęzycznych turystów.

25
Bryczki to zalecany i główny sposób transportu na wyspie.

26
Mając pecha, można wpaść nawet w korek bryczkowy.

27
A śniadaniowy widok mieliśmy taki.

28
Ubrania są tanie i czasem dość dobrej jakości. Warto więc zabierać na wyspę niewiele własnego bagażu.

29
To jakie plany na dzisiaj?

30
Jedzenie jest smaczne, tanie, czyste i dostępne co krok.

31
Znudziło ci się Gili? To może rejs po okolicy!

32
"Proud To Be British"

33
Parking limuzyn przy przystani jachtowej :-)

34
Główna przystań na Gili Air posiada malutkie molo.

Główna atrakcja Gili to oczywiście otaczająca każdą z wysp wspaniała rafa koralowa. Trwająca pół dnia wyprawa małą łódką wokół wysp, z pięcioma długimi snurkowaniami kosztuje kilkanaście złotych. Warto się na nią zdecydować, ze względu na atrakcje, do których samodzielnie trudno dopłynąć i które nie tak łatwo wypatrzyć bez przewodnika. Dopływa się do miejsc, które naprawdę całkowicie zapierają dech w piersiach. Pływanie daleko od brzegu, na głębokości 25 metrów, wysoko nad piękna rafą koralową, pełną sprytnych ośmiornic i ogromnych majestatycznych żółwi to coś kompletnie niesamowitego. I wystarczy tylko wynurzyć głowę z wody by zobaczyć górujący nad nią 3.5km wulkan. Dzięki doświadczeniu przewodnika naprawdę ogromne żółwie przypływają tuż do grupy. Tak blisko, że można je dotknąć i ‘pogłaskać’ po skorupie a potem patrzeć jak powoli docierają na dno wykonując powolne ruchy płetwami, jakby w rytm klasycznej muzyki! To naprawdę niesamowite stworzenia emanujące mądrością i doświadczeniem.

Co można robić tu jeszcze? Odpoczywać! :-) Słońce zachodzi bardzo wcześnie więc długie, bardzo leniwe i bardzo ale to bardzo zapadające w pamięć wieczory spędza się w niewielkich knajpkach na plaży przy dźwiękach granej na żywo muzyki lub w kompletnej ciszy. 

35
Gili Air. 15 metrów od naszego bungalowa. 10 minut przed wschodem słońca. Bajka.

36
Widok z Gili Air na Lombok.

37
Wschód słońca z Gili Air.

38
Wschód słońca z Gili Air.

39
Wschód słońca z Gili Air.

40
W porze deszczowej trzeba się liczyć, że wczesnym popołudniem nadciągają chmury. 5 minut po deszczu przeważnie wszystko jest już suche.

41
Szczyt Rinjani na Lombok widziany z plaży na Gili Air

42
Szczyt Rinjani na Lombok widziany z plaży na Gili Air

43
Takimi łódeczkami wyrusza się na snorkling. Koszt kilkugodzinnej wycieczki już od kilkunastu złotych.

44
Gili Air

Na koniec tej relacji wrócimy na chwilę na Bali by opisać jeszcze jedno miejsce. Położona na wschodnim wybrzeżu południowego cypla Bali (na południe od lotniska) Nusa Dua to mekka bogatych turystów z krajów zachodu. To niewielkie miasteczko pełne wielkich pięciogwiazdkowych kompleksów hotelowych, które nam od razu skojarzyło się z kubańskim półwyspem Varadero. Prawdziwego klimatu Bali próżno tu szukać. Spędziliśmy tu ostatnie dwie wakacyjne noce w hotelu Melia Bali (głównie z sentymentu jaki mamy do tej sieci po wakacjach na Fuertaventura). Nie byliśmy zawiedzeni, lecz pamiętając poziom opisanego w pierwszej części Viceroy mieliśmy lekki niedosyt. Ach ci Polacy..:) trochę luksusu i człowiek zapomina skąd i kim jest :-) . Warto docenić ten hotel za jeden z najpiękniejszych ogrodów hotelowych, w jakim dano nam przebywać. Z dużych kompleksów w których byliśmy, Melia Bali zdecydowanie była najlepsza. Sam pobyt jednak w Nusa Dua bardzo odradzamy. Pełno tu gości z wielkich biur podróży a do ciekawych miejsc na wyspie naprawdę daleko. Zapomnieć też można o ciekawym życiu nocny. Jedyną opcją staje się samochód czy skuter i przejażdżka do rozrywkowej, handlowej ale według nas koszmarnej Kuty. To jedno z najbardziej znanych wakacyjnych miejsc na wyspie, ale róbcie wszystko aby tam nigdy nie dotrzeć. Nie warto. 

45
Hotele w Nusa Dua to luksusowe 5-cio gwiazdkowe kompleksy dopieczone w najdrobniejszym detalu.

46
Pokój w Melia Bali - nie można mieć uwag co do jakości i klasy. Mógł by być jednak trochę większy.

47
Pokój w Melia Bali

48
Główne lobby w Melia Bali jest ogromne.

49
Nie ma to jak tropiki i choinka.

50
Główne lobby w Melia Bali.

51
Plaża hotelowa w Nusa Dua.

52
Ogród w Melia Bali jest bardzo duży, zadbany i gustowny.

53
Sam hotel, mimo tego że to potężny kompleks. dość dobrze komponuje się z ogrodem.

54
Ogród w Melia Bali.

55
Ogród w Melia Bali. W tle - główne lobby

56
Ogród w Melia Bali.

57
Główne lobby w Melia Bali

58
Luksusowe sofy z bambusa w Melia Bali.

59
Wystrój to uroczy mix lokalnych balijskich tradycji i stylu "bożonarodzeniowego".

60
Tak renifera z saniami wyobrażają sobie balijscy artyści.

61
Bożonarodzeniowy łoś i słoń.

62
Dojazd do Melia Bali.

63
Wejście na teren lobby w Melia Bali.



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!