Jezioro Como - Jesienne i tajemnicze Włochy
 AUTOR: magnum  /  przeczytano: 2402 razy
 
 

Pizza, plaża, słońce. Włochy budzą jasne skojarzenia i zapewne większość z Was uzna późną jesień za nienajlepszą porę roku do odwiedzin północnej części tego pięknego kraju. Jest jednak takie miejsce, które najlepiej smakować będzie właśnie poza sezonem, z dala od tłumów turystów - region północnej Lombardii. Tym razem nie odwiedzamy jednak tak łatwo dostępnego z Polski Bergamo czy też ulubionego przez Polaków jeziora Garda - udajemy się na północny zachód nad Lago di Como. Niezwykłe alpejskie jezioro, będące jednym z najgłębszych w Europie wygląda niesamowicie już z okien samolotu - linię brzegową w kształcie litery Y otaczają malownicze zaśnieżone szczyty Alp Lugańskich. Jesienią klimat jest tutaj łagodny - w połowie listopada temperatura w ciągu dnia dochodzi do 15 stopni, a niskie jesienne słońce nieśmiało wychyla się zza szczytów ledwie na kilka godzin.  

Dotarcie koleją regionalną nad brzeg Como z lotniska Orio al Serio w Bergamo zajmuje niecałą godzinę - postanawiamy jednak ominąć nieco industrialne Lecco i przesiąść się na kolejny pociąg kierując się w północną stronę wybrzeża. Naszym celem jest Varenna - osadę założoną w VIII wieku dziś zamieszkuje ledwie kilkaset osób. Z dworca kolejowego w stronę centrum można dojść brukowaną uliczką starego miasta lub wiszącym chodnikiem nad brzegiem jeziora. Wybieramy tę drugą opcję i już po chwili znajdujemy się w maleńkim porcie. W chłodny piątkowy poranek jesteśmy tu jedynymi turystami a mgła zasnuwająca taflę wody potęguje otaczającą pustkę.

1
Varenna

2
Soczyście czerwone winobluszcze, w Varennie takich miejsc jest sporo

3
Senny poranek nad Lago di Como



Najwygodniejszym sposobem na poruszanie się po jeziorze są małe promy pasażerskie - należy pamiętać że poza sezonem turystycznym z niektórych miejscowości wypływają tylko raz dziennie. Bilety jednorazowe są dość drogie, najlepiej więc zakupić bilet całodzienny za 15 EUR który umożliwia wielokrotne przeprawy w granicy centralnej części Lago di Como.


Wypływamy jako jedyni pasażerowie i już po kwadransie znajdujemy się po drugiej stronie. Bliskość szwajcarskiej granicy sprawia, że grzechem byłoby nie odwiedzić Lugano - jednego z najpiękniej położonych miast w kantonie Ticino. Regularne połączenie autobusowe pozwala dotrzeć tam z Menaggio w ciągu kilkudziesięciu minut. Droga nie należy do najłatwiejszych, jednak widoki zapierają dech w piersi.  

Niezwykle ekskluzywna lokalizacja ma jednak przełożenie na ceny - jest tu dwukrotnie drożej niż po włoskiej stronie a nocleg w jednym z lokalnych bed & breakfast to wydatek rzędu 100 EUR. Jedna czwarta tej kwoty za pizzę powoduje, że rozsiadamy się wygodnie na ławce nad brzegiem Lago di Lugano - panini zakupione w Varennie jak widać smakowało również szwajcarskim wróblom. Elegancki deptak ma długość kilku kilu metrów i ciągnie się przez całe miasto. Czasami pojawiają się na nim niezwykli goście próbujący zakłócić harmonię lokalnej fauny. 

7
Lugano




11
Szwajcarska jesień


13
Widok na Lugano

Późnym popołudniem wracamy do Menaggio, gdzie już czeka na nas prom w stronę Varenny. Chwytamy ostatnie promienie słońca spacerując po średniowiecznej starówce. Postanawiamy również odwiedzić lokalną pizzerię w której właściciel - sympatyczny Luigi przygotowywuje na naszych oczach pizzę z wybranych wcześniej składników. Szczególnie polecamy calzone z karczochami i salsiccią.

Obserwujemy zachód słońca i kolejne odpływające statki w stronę Bellagio oraz Lenno - w tym ostatnim swoje wille zakupili m.in Brad Pitt oraz George Clooney. Późnym wieczorem wracamy pociągiem do Mandello del Lario gdzie zostajemy na noc. Znalezienie typowo włoskiego, rodzinnego hotelu Mamma Ciccia zajmuje nam trochę czasu - pomimo jego centralnego położenia na rynku starego miasta nie prowadzą do niego żadne znaki. Z pomocą przychodzą nam rybacy odpoczywający w pobliskiej kawiarni.

Pomimo weekendu panuje tu cisza i spokój. Ponieważ jesteśmy jedynymi dziś turystami, dostajemy najlepszy pokój. Sympatyczna właścicielka nie precyzuje również godziny śniadania - po co się martwić na zapas - w końcu jesteśmy w jednym z najpiękniejszych miejsc w Europie...Rano wszystko jest jednak przygotowane na czas.


15
Zachód słońca w Varennie


Atmosfera jest senna - przystań promowa - dziś nieczynna - oraz niewielka plaża są znakomitym miejscem do obserwacji otaczających nas gór. Szybko jednak zbliża się południe i rozpoczęcie lokalnego wyścigu kolarskiego - postanawiamy więc wrócić do Varenny i wspiąć się na górujący nad nią zamek Vezio. 

Pokonanie stromego podejścia zajmuje nam niewiele ponad pół godziny. Kompleks zamkowy jest wprawdzie zamknięty od końca października aż do początku kwietnia - jednak sokolnik opiekujący się terenem pozwala nam wejść do środka. Budząca się do życia Varenna wygląda z tej perspektywy bajkowo.



19
zamek Vezio

20
zamek Vezio

21
Kościół w Varennie

22
Kafejka w Varennie.





Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!


Zobacz jeszcze: