Maroko
 AUTOR: magnum  /  przeczytano: 1191 razy
 
 

Na pierwsza przygodę z krajem muzułmańskim Maroko jest dobrym wyborem. To chyba najpopularniejszy turystycznie kraj w Afryce – i słusznie. Jest tu wszystko: głośne bazary (suki), piękne plaże, niesamowite góry Atlas, pustynne scenerie, zabytki. Do tego  specjały lokalnej kuchni: aromatyczne, orientalne.

W Maroku nie można się nudzić. Nie pozwolą na to jego mieszkańcy – niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z Arabem czy z Berberem możemy być pewni gościnności, otwartości i tolerancji. Zaskakujące jest ich spokojne podejście do życia. To również bystrzy obserwatorzy i mistrzowie wzbudzania zaufania: nawet gdy tego bardzo nie chcemy, bez trudu potrafią namówić na herbatę we własnym domu (tu akurat zaproszenia nie wypada odmówić) czy zupełnie bezinteresownie potrafią zaczepić na chodniku i opowiedzieć o lokalnej historii. W komunikacji przydaje się zwłaszcza francuski i hiszpański, w następnej kolejności angielski. Przydatne są również słówka arabskie, które czasami ułatwiają targowanie się, ale na migi da się załatwić właściwie wszystko.

Pogoda. W środku wakacji w lipcu temperatury wahają się od 35 do 44ºC. To dobry czas na plażowanie, ale niekoniecznie na zwiedzanie. Dla chcących zobaczyć Maroko „od środka” polecam podróżowania we wrześniu lub październiku. Wciąż jest bardzo ciepło, ale już dużo znośniej – co można docenić podróżując np. 8 godzin nieklimatyzowanym busem z Marrakeszu do Zagory. Maroko ma wiele do zaoferowania.  Każda jego część ma inną specyfikę.

To relacja z podróży trwającej 10 dni po części środkowej i południowej: Marrakesz, Imlil (Park Narodowy Tubkal w Atlasie Wysokim), Warzarat i Zagora (Sahara), Tiznit, Sidi Ifni. Zapraszam do oglądania mojej fotorelacji. Mam nadzieję że przypadnie do gustu zwłaszcza poszukiwaczom egzotyki i wszystkim głodnym innych kultur. To taka mała próbka arabskiego świata. 


Legzira - plaża, na której można przejść pod spektakularnymi skalnymi łukami. O zachodzi słońca skały przybierają intensywny czerwony kolor.


We wrześniu miejsce było niemal opustoszałe. Można w spokoju odpocząć, żadnych sprzedawców bransoletek, okularów etc.









Legzira to raj dla początkujących surferów.  Można wykupić kilkudniowy kurs, albo skusić się na jedną lekcję, która trwa 2 godziny - koszt około 90 zł.









Zestaw obiadowy z targu rybnego za jakieś 15 zł.



Najlepsze na świecie sardynki prosto z oceanu :) i to za śmieszne grosze - kupione na targu rybnym.


Tadżin z kurczakiem i aromatycznymi przyprawami.


Herbaty można napić się wszędzie. Tę na zdjęciu podano nam nad oceanem w Legzirze - w dzbanuszku napar z zielonej herbaty, do tego świeża mięta i gigantyczne kostki cukru. Coś takiego naprawdę stawia na nogi.

W centralnej części kraju podaje się napar z mieszanki zielonej herbaty z suszoną miętą, które rozlewa się do małych szklaneczek w taki sposób aby na powierzchni herbaty powstała piana.

Berberzy piją herbatę zieloną z odrobiną cukru - bez dodatku mięty. 



Świeży sok z pomarańczy  - szklaneczka za 1 zł.  Słomki chyba wielokrotnego użytku ;)


W sieci uliczek medyny ukryte są suki. Oprócz kramów z różnościami można spotkać rzemieślników wytwarzających np. skórzane buty, krzesła, lapmy.



Marrakesz  - widok na główny i  największy plac medyny Dżamaa al-Fina z widokiem na minaret meczetu Kutubijja. Tuż po zmroku jak grzyby po deszczu wyrastają tu mobilne restauracje, pojawiają się grupy tancerzy, lokalni gawędziarze, kobiety malujące henną etc.



Zdjęcie zrobione ukradkiem. Normalnie trzeba za nie zapłacić jakieś 20 zł. 



Przykładowe suweniry - zestaw do herbaty.



Górska wioska nieopodal Imlil. Z pozoru wygląda na opuszczoną, ale tak nie jest. W większości mona w niej spotkać kobiaty i dzieci. Mężczyźni w sile wieku najczęściej siedzą w większych miejscowościach próbując coś zarobić.



Dzieciaki organizują sobie czas. nie potrzebują do tego zabawek. Z okna czujnym okiem obserwuje je opiekunka.


Najpopularniejszy środek transportu - muł.


Park Narodowy Tubkal - dla tych co mają słabą kondycję dobra wiadomość - można wynająć muła  na cały dzień. Razem z przewodnikiem (który go będzie z poświęceniem poganiał) zapłacimy jakieś 70 zł - w cenę wliczony jeden posiłek na zimno. 


Wieczór z bębnami w obozie Berberów na pustyni niedaleko Zagory.


Godzina 7:30. Po nocy spędzonej w obozie, Berberzy siodłają wielbłądy. 




Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!


Zobacz jeszcze: