Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 7 - Ronda
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 3542 razy
 
 

Do Rondy trafiliśmy w pewnym sensie przez przypadek. Trochę czasu w zapasie, rzut oka na mapę i decyzja zapadła - jedziemy! Miasto, chociaż stare (pierwsza osada stworzona była jeszcze przez Celtów), posiada dobrze usytuowane parkingi. Jeden z większych znajduje się w samym centrum tuż pod rynkiem. Stąd już wszędzie jest blisko. Baza hotelowa również jest dobra, bez problemu można znaleźć uroczy hotelik na miarę każdego portfela. W przewodnikach polecany jest hotel "Parador”. Co prawda w środku nie byliśmy, ale miejscówka jest rzeczywiście fantastyczna, więc jeśli ktoś dysponuje odpowiednimi funduszami polecamy!

1
Puente Nuevo, czyli monumentalny most o wysokości 100 m, zbudowany w 1793 roku przez José Martín de Aldehuela (cyt. z Wikipedii). Kierując się wieczorem w stronę hotelu przejechaliśmy nim, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie widoki rozpościerają się dookoła.

2
Jedna z kameralnych uliczek w zabytkowym centrum miasta. Ronda do dziś zachowała swój oryginalny charakter. Spacery nocą mają jednak jeden minus, nie można zobaczyć największej atrakcji – wąwozu.

Dotarcie do hotelu, zakwaterowanie i krótka pogawędka na temat najlepszej pizzerii w mieście trochę nam zajęło, więc zwiedzanie zaczęliśmy już po zmroku. Zdecydowanie polecamy obejrzenie tego bajkowego miasta zarówno w świetle dnia, jak i przy blasku księżyca, gdyż doświadczenia wizualne są niesamowite. Miasto podzielone jest łukowym mostem (z 1793 roku, nad którym kiedyś znajdowało się więzienie) na dwie części - arabską, z dawnym układem ulic oraz arabskimi domami i zbudowaną już po rekonkwiście. Wpływ dwóch różnych kultur jest zauważalny nawet dla laików.
Spacerując po zmroku tym starym, pięknym mostem doszliśmy do barierek, gdzie naszym oczom ukazała się nicość. Ciemność i kilka pojedynczych światełek, które nie wiadomo czym są - lampą, świeczką na łodzi... Wyobraźnia zaczęła działać. Byliśmy pod niesamowitym wrażeniem wróciwszy w to samo miejsce rankiem. Naszym oczom bowiem ukazał się olbrzymi wąwóz dzielący miasto na dwie części. A na dodatek, mały gratis - pokaz hydroplanu latającego pomiędzy skałami!

3
Zdjęcie z mostu Puente Nuevo. Wodnosamolot krążący nad Rondą. Ponieważ wąwóz rzeki Guadalevin ma głębokość ponad 160 metrów i szerokość 80 metrów, hydroplan mógł swobodnie latać poniżej poziomu kamienic.

4
Widok na okolice Rondy ze szczytu wąwozu. Taras widokowy znajduje się na końcu małego parku w okolicach areny walki byków. Po zachodzie słońca, z racji bardzo skromnego oświetlenia, niestety niewiele widać. Stwarza to jednak pewną aurę tajemniczości.

Ronda istotnie zbudowana jest na skałach. W XIV wieku chrześcijańscy niewolnicy musieli wykuć ponad 200  kamiennych schodów a następnie pieszo schodzić nimi do studni po wodę. Dziś również można urządzić sobie pieszą wycieczkę w dół. U podnóży skał widok jest niesamowity. Po powrocie na górę można złapać oddech na małym placyku, gdzie ku mojej uciesze koncertował całkiem przystojny Hiszpan:).

5
Wąwóz El Tajo, który dzieli Rondę na dwie części ma głębokość ponad 160 metrów. Zdjęcie wykonane z tarasu widokowego tuż obok mostu Puente Nuevo.

6
Zbliżenie na most Puente Nuevo z punktu widokowego. Ścieżka prowadząca w to miejsce znajduje się we wschodniej części miasta, tuż obok małego parku. Punkt ma charakter nieoficjalny (ścieżka jest wydeptana przez turystów). Uwaga – trasa jest dość stroma i kamienista.

Niesamowite wrażenie robią "casas colgadas" - kamienice przylegające do krawędzi wąwozu. Prawie w każdej znajduje się restauracja posiadająca taras wychodzący na wąwóz (Panowie, jest to doskonałe miejsce na zaręczyny :)). W Rondzie jest również kilka muzeów a na tutejszej arenie (na Plaza de Toros) do tej pory odbywają się walki byków - szczęśliwy ten, kto może uczestniczyć w tym widowisku… Arenę i muzeum można zwiedzać, my jednak skupiliśmy się na spacerach wąskimi,  romantycznymi uliczkami oraz rozkoszowaniu się pięknem otaczającej nas przyrody. W tym miejscu człowiek uświadamia sobie jak malutki jest i jak niewiele znaczy wobec sił natury. 

7
Zabytkowe kamienice na zboczach wąwozu w Rondzie. Zdjęcie wykonane z mostu Puente Nuevo. Ścieżka idąca zboczem klifu prowadzi do wodospadu pod mostem. Po prawej stronie widoczny niewielki taras widokowy, z którego rozpościera się najpiękniejszy widok na most.

8
Pomnik byka znajdujący się obok areny do walki byków, które odbywają się w wielu miejscach w Andaluzji. Arena w Rondzie jest jedną z najbardziej znanych. Bilety na korridę trzeba kupić ze sporym wyprzedzeniem. Wewnątrz obiektu znajduje się także muzeum korridy.

9
Ścisłe centrum miasta. Jak widać na zdjęciu, Ronda nie jest duża (kamienice są zdecydowanie mniejsze niż w innych andaluzyjskich miastach). Stanowi jednak jeden z najważniejszych punktów turystycznych w regionie. Na zdjęciu, po lewej stronie, widoczny jest wyjazd z piętrowego parkingu podziemnego usytuowanego pod samym rynkiem. Duże brawa dla Hiszpanów za ten pomysł.

Ronda na długo pozostanie w mojej pamięci. To tutaj piłam swoją pierwszą białą sangrię (nie miałam pojęcia, że takowa w ogóle istnieje :)) a wspomnienie smaku świeżych pomarańcz, przepysznej pizzy, zielonych oliwek i pełnego serdeczności pożegnania z właścicielem pizzerii do dziś wywołuje na mojej twarzy ogromny uśmiech. 

10
Na zdjęciu ciekawa kombinacja alkoholowa, biała sangria z jabłkiem. Planując posiłek warto poprosić obsługę hotelową o wskazanie "smacznego miejsca". Nam polecono dobrą lokalna pizzerię z dala od turystycznych szlaków. Diavola z dużą ilością oliwy i świeże zielone oliwki... pycha :-).

Przeczytaj także wcześniejszą część relacji: Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 6 - Gibraltar



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!