Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 3 - Kordoba
 AUTOR: tpadm  /  przeczytano: 7096 razy
 
 

Kordobę odwiedziliśmy w drodze z Sevilli do Granady.  Nie była co prawda w naszych planach ale ponieważ autostrady hiszpańskie są dosyć przewidywalne (praktycznie nikt nie przekracza szybkości, ale także prawie nikt się nie wlecze) i podróż trwała bardzo krótko, szybko doszliśmy do wniosku, że Kordoba i znajdujący się w niej znany na całym świecie meczet – katedra jest świetnym pomysłem na spędzenie wczesnego popołudnia. Na marginesie dodam, że niedługo po wyjedzie z Sevilli  w oczy rzuciły się nam  potężne wieże elektrowni słonecznej (podobne są także na wyjeździe z Sevilli w stronę Portugalii). Ogromne słupy światła skierowane na jej szczyt z tysięcy luster robią spore wrażenie.

1
Jedna z dorożek na tyłach meczetu – katedry La Mezquita (Kordoba, Andaluzja, Hiszpania) od strony rzeki Gwadalkiwir.

Kordoba to spore, ponad trzystutysięczne miasto w sercu Andaluzji. Jego historia sięga III wieku przed naszą erą, a niewiele młodszy most rzymski, będący jedną z atrakcji centrum miasta pochodzi z czasów  Oktawiana Augusta, kiedy to miasto jako Corduba było stolicą prowincji Betyka. To właśnie stąd pochodzą tacy wielcy Antyczni poeci i filozofowie jak Lukan czy Senaka Starszy i Młodszy.

2
Widok na most z okresu rzymskiego. Na końcu mostu znajduje się Łuk Triumfalny. Za nim La Mezquita z wyraźnie większą częścią stanowiąca katedrę.

Prawdziwy rozkwit miasto przeżyło jednak pod panowaniem arabskim, szczególnie gdy w 929 roku emir Abd ar-Rahman III ogłosił Al-Andalus niezależnym kalifatem.  W tych czasach Kordoba liczyła do miliona mieszkańców i z 300 meczetami i 17 wyższymi uczelniami  była największym miastem basenu Morza Śródziemnego.  To właśnie kulturze arabskiej miasto zawdzięcza swój największy zabytek – Mezquitę. Jest to przebudowany na katolicką katedrę meczet, stanowiący do dzisiaj jedno z najwspanialszych dzieł architektury islamu.  Dziś to ogromny labirynt (179 x 128 metrów – największy były meczet w Europie) 850 kolumn.  Na jego  środku stoi - ku ogromnemu zaskoczeniu zwiedzających – renesansowa katolicka Katedra (dobudowana w XVI wieku). Wstrząśniętemu tym widokiem cesarzowi Karolowi V przypisuje się słowa „zniszczyliście coś, co było jedyne w swoim rodzaju i postawiliście coś, co można zobaczyć wszędzie”. Dzisiaj zestawienie tych dwóch, dość zwaśnionych ze sobą religii, robi na każdym zwiedzającym oszałamiające wrażenie.

3
Wnętrze meczetu – katedry La Mezquita . Miejsce łączące część arabską z renesansową katedrą. Widoczna po lewej kolumnada otacza centralnie umieszczoną część chrześcijańską.

4
Wnętrze meczetu – katedry La Mezquita. Fragmenty kolumnady arabskiej. Twórcy udało się zachować lekkość dzięki wąskim filarom i podwójnym łukom.

5
Wnętrze meczetu – katedry La Mezquita. Przed zbudowaniem części katedralnej meczet składał się z 544 kolumn. Jego powierzchnia wynosi ponad 23000 metrów kwadratowych. To największy były meczet na naszym kontynencie.

6
Wnętrze meczetu – katedry La Mezquita. Przypadkowe zdjęcie wykorzystujące światło padające przez otwór w suficie.

Wokół La Mezquita rozpościerają się urocze wąskie uliczki starego miasta. To dobre miejsce na postój i posiłek. Dla osób czujących pewien respekt przed nieznaną hiszpańska kuchnią polecamy odwiedzony przez nas uroczy lokal 1001 Tapas, leżący na ulicy Calleja de las Flores  (odchodzi na północ od meczetu, lokal jest dosłownie kilka metrów od niego).

7
Zdjęcie wykonane w lokalu 1001 tapas. Jak widać tapas to nie tylko pyszne przekąski. My raczyliśmy się jednak tylko wodą (upał był niemiłosierny, a przed nami ciągle daleka droga).

8
Zdjęcie zrobione w lokalu 1001 tapas. Alhambra w Polsce kojarzy się gównie z rodzinnym autem produkowanym przez SEAT-a :-). Słynna Alhambra to także cel następnego dnia naszej wycieczki.

Na południe od Mezquity płynie Gwadalkiwir, którego warto przekroczyć korzystając z dostępnego tylko dla pieszych rzymskiego mostu. Z jego drugiego brzegu rozpościera się bowiem piękna panorama na stare miasto.Kilka uwag dla turystów. Kordoba nie jest zdecydowanie miastem nadmorskim – i jest to bardzo odczuwalne. Podczas całego pobytu w Anadaluzji to właśnie tutaj było najcieplej i najbardziej sucho. Odnośnie  parkowania w Kordobie, piętrowy parking dla samochodów powinien znajdować się niedaleko meczetu przy samej rzece. Dojazd do niego jest jednak tylko od wschodu. My zaparkowaliśmy na zachód od meczetu w pobliżu Alkazaru (na jego zobaczenie zabrakło nam już niestety czasu). Warto zapamiętać, że jadąc główną drogą miasta (Calle del Compositor Rafael Castro) na skrzyżowaniu z prowadząca do starego miasta Paseo de la Ribera jest lewoskręt wymagający wcześniejszego skręcenia w prawo (i to kawałek za właściwym skrzyżowaniem). Zresztą podobnie jest na następnych skrzyżowaniach (co niestety mieliśmy okazję przetestować na własnej skórze).  Dla wybierających się z Kordoby do Granady – zapomnijcie o wskazaniach nawigacji i zamiast autostradą na Malagę polecamy położoną pośród gajów oliwnych drogę nr  N-432.

9
Widok na Gwadalkiwir (z arabskiego „wielka rzeka”). Podobno od Kordoby rzeka ta jest już żeglowna. Nie widzieliśmy jednak nic co by o tym świadczyło .

A polskie akcenty? Pochodzący z Kordoby  rzymski poeta Lucan jest autorem „Pharsalia” z której to ponoć Henryk Sienkiewicz zaczerpnął tytuł pierwszej części swej trylogii - Ogniem i Mieczem.

10
Jedno z małych miasteczek w drodze z Kordoby do Grenady. Krajobraz składa się głównie z pagórków porośniętych gajami oliwnymi.

Następną cześć relacji znajdziesz tutaj: Dwa tygodnie w Andaluzji. Część 4 - Grenada



Podobała się relacja?   Załóż konto i dodaj własną!